niedziela, 15 czerwca 2014

We wnykach

Mimo, że to przeszłość
To jednak rzuca cień na teraz
I to uczucie, gdy kolejny dzień umiera
Jest jakbym musiał znowu wznieść od zera
Każdą najmniejszą część świata, by uchronić od zniszczenia nas

Stoję przed nią patrząc na nią jak oniemiały
Nic się nie zmienia choć idę w stronę zmiany wciąż
Zamiast iść do przodu ciągle goję rany
Zawiodłem swoją, jej, nie chcę zawieść twojej mamy
Synu, jeszcze cię nie ma, a ja wolę marzyć
Że mnie pokochasz i nie znienawidzisz mojej twarzy
Zawsze chciałem być doskonały

We wnykach

poniedziałek, 19 maja 2014

Leżałem w mętnym świetle, a ciało moje bało się nieznośnie, uciskając strachem mego ducha, duch uciskał ciało i każdy najdrobniejszy mięsień kurczył się w oczekiwaniu, że nic się nie stanie, nic się nie odmieni, nic nigdy nie nastąpi i cokolwiek by się przedsięwzięło nie pocznie się nic i nic. Był to lęk nieistnienia, strach niebytu, niepokój nieżycia, obawa nierzeczywistości, krzyk biologiczny wszystkich komórek moich wobec wewnętrznego rozdarcia, rozproszenia i rozproszkowania. Lęk nieprzyzwoitej drobnostkowości i małostkowości, popłoch dekoncentracji, panika na tle ułamka, strach przed gwałtem, który miałem w sobie, i przed tym, który zagrażał od zewnątrz -  a co najważniejsze, ciągle mi towarzyszyło, ani na krok nie odstępując, coś, co bym mógł nazwać samopoczuciem wewnętrznego, międzycząsteczkowego przedrzeźniania i szyderstwa, sprośnego prze śmiechu rozwydrzonych części mojego ciała i analogicznych części mego ducha.

Wstałem?

Daj mi ręce mocne, mięśniom mym nie pozwól zwiotczeć
Wolną wolą oczyść umysł, nie zwracaj mych oczu w słońce
Niech to co najważniejsze dla oczu niewidoczne
Nie będzie mi obce nocą, na tej ziemi obcej
Daj mi odwagę wytrwałość, zabierz słabość oddam ci lojalność
Zamień ciałość na wspaniałość, małość mą na radość
Zazdrość wytnij jak złą narośl, karność daj i okryj chwałą
Wrogów cwał zamień na galop krwawy z białą flagą
Skonfiguruj moje ciało, każdych sztywnych silnych ramion
Plecy okryj wiarą, nie boję się nowych znamion
Jeśli proszę cie o rozum daj mi rozum mędrca
Uczucie chłodu zamiast ciepła, nie skuwaj lodu z serca
Zemsta pamięta, ciężka do grobu deska
Póki otwarta księga czekam na polu męstwa
Kiedy proszę cię o burzę uczyń ze mnie sztorm
Jeżeli mam czuć ból na skórze wbij mi ciernie w skroń
Weź moją duszę, pozostaw w ręce broń

poniedziałek, 5 maja 2014

Jeśli jesteś zdolny do tego, by zabić się 
To jesteś zdolny do wszystkiego. Odwagi, postawisz się im 
Nie masz nic do stracenia, do zdobycia wszystko 
To jest siła, którą daje ci miłość

Szlachetnych jest niewielu - podadzą ci dłoń 
Cały czas jest o co walczyć - chwytaj za broń!

wtorek, 29 kwietnia 2014

Ten świat nie ma sumienia, ten świat nie chce się zmieniać
On swoje dzieci zjada by karmić swoje pragnienia
Jeśli zapragniesz znowu uciec zawołaj mnie a będę
Ruszymy gdzieś choć sam nie wiem dokąd jeszcze...

Obudź mnie...
Chce lecieć jak na skrzydłach wolności nad ziemią
Chce lecieć nad światem życie zostawić pode mną
Swój strach, łzy troski by promień światła ogrzał
Serce, które zwątpiło w istnienie dobra
Ulecieć ponad wszystko prosto w objęcia aniołów
Lub spłonąć na popiół w jego litości ogniu
Odzyskać wiare straconą, odzyskać radość
By móc w spokoju odejść, spokojnie na zawsze zasnąć

Eldo

niedziela, 27 kwietnia 2014

Prawda leży na dnie,
a jak naprawdę było - ja wiem i Ty wiesz.
Setki chwil - dobrze pamiętam wszystko,
jakby to wczoraj było. 

Odkąd sięgam pamięcią,
zawsze pod górę coś kazało mi iść.
Miałem radość tak wielką,
chyba przez chwilę mogłem z Tobą być.

Kilka razy mi poleciały łzy,
czasami spać nie mogę - wracam do tych chwil,
gdzie jesteś Ty i o czym śnisz
Ja zastanawiam się czy…

Nie odnajdę nigdy tamtych dni
i nie wrócę nigdy tam.
Nie odnajdę nigdy tamtych miejsc,
choćbym nawet bardzo chciał...

Tabu

Czy istnieje jeszcze droga powrotna? Lepiej byłoby znaleźć nową, ale z Tobą

piątek, 25 kwietnia 2014

Lubię słuchać, gdy jest już późno, gdy wszyscy śpią 
Kiedy gwiazdy lśnią 
I jest cichy cały dom, wtedy piszę 
I zagłębiam się w tą ciszę 
To, co słyszę, to jedynie wyobraźnia 
Cienie straszą, odchodzą, kiedy się przejaśnia 
Jest już ciemno, spokojnie, tak jest tylko w baśniach 
Gdzieś za oknem w oddali jakiś pies ujada 
Zapewne ktoś stoi teraz na rozdrożach świata 
Ktoś odkrywa niepojęte sprawy 
Jest już późno, piszę... 
Jeszcze nie śpię 
To nie są rzeczy, które widzę we śnie 
Jak odgłosy w mieście, hałasy, zgiełk tłumu 
Kolorowe litery gdzieś na wyłomach murów 
Czasy królów odeszły, nastały czasy pełne bólu 
Piszę o tym wszystkim, by poezji stać się bliskim 
Jak ci którzy odeszli, tysiące ludzi 
Jest już późno, czas iść spać, z nie marudzić 
Czekam, kiedy znowu muza do mnie wróci 

Pisane nocą myśli, nacechowane melancholią 
Wiem, że teraz ktoś, gdzieś zostawia myśl się niekończącą 
Stawiając pomnik słowem, co od spichrzu trwalszy 
Jak Horacy piszę, by czasu upływanie zwalczyć 
Mój sposób, by od szarości dnia gdzieś odejść 
Swoja krainę z marzeń, budować swoim słowem 
Odskocznia od tego, co czeka mnie rano 
Nocne pisanie, dobranoc

Grammatik "Jest już późno piszę"




Nawet nie wiem czy upadam czy wstaje
Mam wątpliwość czy śnie czy to już na jawie
Wiem, że nic nie wiem, 
Jakie to proste
Ale czy zastanawiałeś się nad tym co oznacza ten koncept
Upadam, może już nie wstanę, nie wiem
Uwięziony w tej pętli
Skazaniec, sam siebie skazałem

Kłamca




poniedziałek, 21 kwietnia 2014

Ej! Ciekawe, jak stworzyć planetę - ciekawe!
Umiem chyba stworzyć atmosferę...? Pewnie!
Ciekawe, jak się lata UFO,
i czy nie jest duszno pochowanym ufoludkom. Dziwne.
Ciekawe, czy nam starczy wody.
Czy światłowody będą łączyć szklane domy? Może...
Ciekawe, jak wygląda krew - 
obcych krew! Bo moja, to już dawno wiem...
Ciekawe, jak to stać na Marsie
i widząc Ziemię w pasie pstryknąć piękną fotografię - właśnie!
Ciekawe, jak powstało życie,
ciekawe, czy jak wrócą, to nam zburzą piramidę? Serio?!
Ciekawe, gdzie są czarne dziury,
ciekawe, co jest na dnie ich - drugie dno? Ciekawe...
Ciekawe, co jest tam, pod ziemią - piekło, a może tylko jakieś inne piętro?
Niemoc...




To jest świat, którego nigdy nie poznasz - za życia...?

To są rzeczy, których nigdy się nie dowiesz...




Ciekawe, ile jest galaktyk,
czy ci pozostali myślą, że są tam też sami? Myślę!
Czy osiągniemy nieśmiertelność?
Nie tą ostateczną, ale tą cielesną! Nie wiem.
Ciekawe, czy się cofną w czasie 
i mi podpowiedzą, czy ja kiedyś miałem rację? Ważne?
Ciekawe, jak rozpoznać magię
i jej korelacje ze Wszechświatem - to straszne!
Bracie, ciekawe, czy wybuchnie Słońce
i czy koniec Ziemi będzie taki, jak początek... Jej?
Ciekawe, jak to być zegarem
i trzymać równowagę, wisząc przypiętym na ścianie - jak krzyż.
Ciekawe, ile lat ma Wszechświat
i kto był świadkiem jego narodzenia - poeta? Może.
Ciekawe, co to samobójstwo,
czy tak rzeczywiście smutno jest zobaczyć bóstwo? Usnąć...

poniedziałek, 14 kwietnia 2014

Za nami wyspy przebiśniegów, miejsca naszych snów,
blade źdźbła trawy wychylają się spod naszych stóp.
To musi coś znaczyć - roztapiamy lód
tu, gdzie każda doba przeżyta razem to mały cud.
Nie trać mnie, możesz myśleć, że to koniec,
ale nie mów 'zniosę mróz ale zamarzłbym w tym słowie'.
To nie jest koniec i nawet jeśli nie wiem co to jest,
to nie pozwolę nam zamknąć powiek.
Niesiemy życie przez martwą ciszę i zimny świat,
polarną noc bez zórz, bez gwiazd.
Wokół morze ścięte w lód, wiatr zdeptany w szadź,
przestrzeń beznadziejnie nie chce, trwa.
Nie trać mnie, rozpal mnie wokół
Nie jestem przypadkiem w Twoim życiu - jest powód
i znasz go, i to lepiej niż ja o wiele.
Nie trać mnie, jestem Twoim marzeniem,
Nie trać jej, nadziei na nasze spełnienie,
Nie trać mnie...

Nie trać mnie, idziemy przez polarną noc.
Choć słońce nie wschodzi, ja mam jasność,
bo mam w dłoni Twoją dłoń, przy skroni Twoją skroń.
Słońce nie wschodzi, jesteś moją gwiazdą - płoń!
Tysiące kilometrów pustki wokół - to nic.
Nie zniosę tylko kropli pustki w oku Twoim.
My musimy biec, kiedy czas stoi.
My musimy chcieć, gdy słońce nie chce wschodzić.
Nie trać mnie, choć nie powiem ci kiedy dojdziemy,
póki idziemy lód nie może nas w siebie zamienić.
Chodź, krok w krok, biodro w biodro
Nie jest nam chłodno w ten ziąb
To jemu jest gorąco przy nas
Uwierz, wytrzymaj, umiesz zatrzymać rezygnację
i zrezygnować z niej, zamiast rezygnować z nas.
Nie trać mnie, nawet jeśli chcesz końca i masz rację.

czwartek, 10 kwietnia 2014

Czy zawsze osobni
pójdziemy przez życie
po innych drogach
choć w tym samym czasie
niby w jednym mieście
ale rozłączeni
chorzy od marzeń
i spragnieni siebie
lecz ciągle dalecy
i wciąż nieuchwytni
niby najbliżsi
bo złączeni sercem
lecz karmieni co dzień
goryczą tęsknoty
niby połączeni
małą kroplą czasu
lecz obarczeni
tysiącami rozstań
niby szczęśliwi
bo z miłością w dłoniach
lecz zapłakani
bo czekanie boli

jak los przekonać
aby nam pozwolił
ziarna miłości
porozrzucać w czasie

wtorek, 8 kwietnia 2014

Przestań przepraszać
Przestań wymagać, lepiej zacznij zauważać
Życie mija jak chwila i jak My nie zawraca
Szansa się zdarza na wszystko tylko raz
Tylko Ty, tylko ja, tylko My, cały Świat
A ja widzę, czuję, słyszę, mówię o tym
Ty otwierasz oczy, tylko gdy potrzebujesz...
Rozmawiam o uczuciach ze Światem, nie co jest modne
Nie wystarczy spojrzeć, by dostrzec jak patrzysz
To dobrze, bo budujemy wspólną historię
Nie słyszysz? - zrób głośniej, pomyśl dwukrotnie
Zrozum i poczuj jak Twoje serce staje się wolne

poniedziałek, 7 kwietnia 2014

Banita

Wyruszyłem na pustynie samotności i nieszczęścia
Sam wpadłem w jej otchłań
Choć szczęście było w moich ramionach
Wypuściłem je...
A teraz idę przerażony poprzez bezmiar piasku samotności
Marząc o wehikule czasu
Moje szczęście widzę tylko w snach...


niedziela, 30 marca 2014

brudne serce brudne ręce trzeba się godzić
że chcesz mówić ale nikogo nic to nie obchodzi
albo nie umiesz albo życie tak sprawiło, 
że o bólu nic nie powiesz i ukryjesz wszystko 
nawet miłość
daj zdrowie moim bliskim, 
dla mnie tylko trochę siły, 
może trochę mniej poczucia winy
wiem, że cię zdradzam i słucham pokus, 
tracę kontrolę, nie umiem stać z boku
i myślę ile jeszcze mam kredytu w twoim sercu
połamany ludzik, bez ciebie wszystko nie ma sensu

wtorek, 25 marca 2014

W miejscu, gdzie krach za krachem, nazywano domem
W miejscu, gdzie pion równał się z poziomem
Gasły marzenia o rodzinie, dziecku, żonie...
Nie polubisz strachu... Odwagi chyba też nie
Nie ma czym wypełnić pustki bezsprzecznie
To się stanie niebezpieczne...
Upadniesz pod naporem sumy nieszczęść
Chcesz żyć? Nie robisz tego, nie wiesz dlaczego...
Zmyć fetor? Przeciwstawić się lękom?
Skruszyć beton, nadzieja umrze chwilę przed tobą
A ty jesteś jeszcze tu, jedną nogą...

To insomnia, która zabija...
Jakby ktoś o tobie zapomniał i to, i mija...
Dolewa oliwy do ognia i strach rozwija...
Rozbija, że dochodzisz do dna i gorycz spijasz...

sobota, 22 marca 2014

Nie chce mi się zamieniać z kimkolwiek choćby dwóch słów
Mam swój dół. Pierdolę odpowiedzi na maile
Nie chcę odwiedzin, chyba, że masz dla mnie lek na receptę
Biorę te, które mam, ale zdają się lecieć w próżnię
Ile trzeba tego zeżreć, żeby nie chcieć umrzeć?

poniedziałek, 17 marca 2014

Betonowe pieczęcie

Może to was zdziwi, ale Kłamca jest romantykiem, pieprzonym romantykiem i idealistą, Staram się to choć odrobinę stłumić, teraz chciałbym być realistą, patrzeć na wszystko z dystansem.
W wielu książkach, filmach czy serialach a nawet w prawdziwym życiu, ludzie wybaczają sobie rzeczy niewybaczalne. W pewnym momencie zdają sobie sprawę, że wszystko co osiągają,. chcą osiągnąć czy o czym marzą nie jest takie wspaniałe bez tej jednej jedynej osoby, z którą można się tym dzielić.
Przez całe swoje życie wierzyłem, że prawdziwa miłość zdarza się tylko raz w życiu, niestety dalej w to wierzę. Ktoś powie: przecież ludzie przez całe życie przechodzą przez kilka związków i dopiero trafiają na tą prawdziwą miłość. Ale czy wcześniej kochali? Niektórzy mają rodziny, są po ślubie i rozwodzą się bo dopiero później odnajdują "miłość swojego życia". Nie jestem w pozycji do pisania ile może znieść ta jedna jedyna miłość, jakie straszne rzeczy muszą się stać żeby ją zniszczyć. Ale wydaje mi się, że ta prawdziwa, trwa przez całe życie. Nigdy nie przestajemy kochać. Powoli zaczynam sam na siebie być zły za tą romantyczną stronę siebie samego...

Tak wiele razy obiecywałem, że opowiem wam o mojej miłości. Dzisiaj opiszę wam to co kiedyś zrobiłem, żebyście lepiej potrafili zrozumieć mnie i moją miłość i może w małym stopniu jak wspaniałą kobietą jest ta, o której ciągle jest mowa.

Kilka lat temu mieszkałem w Krakowie, ona właśnie się tam przeprowadziła i mieszkała u swojego brata ale czasami zostawała u mnie. Tego dnia ja rano wyszedłem do pracy wcześniej kiedy jeszcze spała. Wiedziałem, że do pracy pojedzie tramwajem, który przejeżdżał przez ulicę na której pracowałem. Poprosiłem ją przez telefon żeby dała mi znać kiedy wsiądzie do tramwaju. Kiedy to zrobiła ja wyszedłem na chodnik, stanąłem na ulicy nad głowę podnosząc kilka sklejonych ze sobą zwykłych kartek a4 na których było napisane "kocham Cię".

To niezrozumiałe czemu ludzie mając tyle pięknych wspomnień częściej pamiętają te złe wydarzenia? Może po prostu tak już działamy. Może ta historia, którą wam opisałem wyda się wam żałosna czy śmieszna ale dla mnie to coś strasznie ważnego, to nie jest takie proste wyjść na ruchliwą ulicę stanąć z transparentem ale zrobiłem to z miłości, bo chciałem żeby ten jeden poranek był wyjątkowy. Chciałbym, żeby to jeszcze miało znaczenie, te wszystkie romantyczne chwile. Ale odnoszę wrażenie, że dzisiaj romantyzm jest do kitu. Chciałbym w tej kwestii się mylić.

Pokój

piątek, 14 marca 2014

Krótko

Kończąc dzisiejszy bardzo długi dzień mogę powiedzieć, że dałem z siebie wszystko, mógłbym zrobić jeszcze więcej, ale myślę, że pewne sprawy muszą dojrzeć. Wewnątrz mnie i innych.
Nie wiem, co będzie jutro jak się obudzę, nie jestem niczego pewien oprócz uczuć, które są we mnie. Miłości, wiary i nadziei.
Jest już późno, a ja nie chcę pisać bzdur. Jestem pewny, że kocham, wierzę i mam nadzieję. One pozwolą mi przeżyć kolejny dzień.

środa, 12 marca 2014

Nic, naprawdę nic nie pomoże

Tak długo milczałem, że nie wiem od czego zacząć.

Przez cały czas kiedy nie pisałem byłem szczery, nie kłamałem. Z czasem, bardzo powoli zaczynam rozumieć to wszystko, układać na nowo. Jest ciężko, kiedy nie wiesz czy osoba na której tak bardzo Ci zależy czuje to samo, czy ona chce tego samego. Chyba nigdy w życiu tak się nie bałem. Ale Kłamca jest mężczyzną, nie poddaje się. Kiedy moje kłamstwa przygniotły mnie tak bardzo, że nie mogłem się podnieść nie było przy mnie nikogo. Byli bliscy, ale nie rozumieli tego, nie rozumieli mnie. Sam musiałem wstać i upadłem znowu i upadam wciąż ale już nie pod ciężarem kłamstw. Teraz może upadam coraz rzadziej ale czy łatwiej jest się podnieść? Dzisiaj wiem tylko, że muszę się podnosić. Chcę zawalczyć o siebie, o "nas", póki jest jeszcze szansa na"nas".

Minęło 2 miesiące a ja dalej nie umiem sam zasypiać, nie potrafię nie czekać na wiadomość rano czy telefon wieczorem. Obiecałem już dawno że wam o niej opowiem i może w końcu zacznę, obiecuję też podciągnąć poziom moich postów. Na dzisiaj mam dość. Idę spać.

Kocham, mając nadzieję, że jestem kochany. Żyję z nadziei na zmiany.

Pokój.

Klasyka, na pewno ktoś pamięta

Spróbuj powiedzieć to,
Nim uwierzysz, że
Nie warto mówić kocham.
Spróbuj uczynić gest,
Nim uwierzysz, że
Nic nie warto robić.

Nic, naprawdę nic nie pomoże,
Jeśli Ty nie pomożesz dziś miłości.
Nic, naprawdę nic nie pomoże,
Jeśli Ty nie pomożesz dziś miłości.

Musisz odnaleźć nadzieję
I nie ważne, że nazwą Ciebie głupcem.
Musisz pozwolić, by sny
Sprawiły, byś pamiętał, że...

Nic, naprawdę nic nie pomoże,
Jeśli Ty nie pomożesz dziś miłości.
Nic, naprawdę nic nie pomoże,
Jeśli Ty nie pomożesz dziś miłości.

Moja i Twoja nadzieja,
Uczyni realnym krok w chmurach.
Moja i Twoja nadzieja,
Pozwoli uczynić dziś cuda.

wtorek, 18 lutego 2014

...

Trochę  czasu upłynęło od ostatniego posta. A chciałbym pisać częściej, to przynosi ulgę, uwolnienie.

Nie wiem czy sytuację panującą w moim życiu można uznać choć w małym stopniu za umiarkowaną, na pewno jest lepiej. Codziennie rano budzę się z nadzieją, że ten dzień będzie dobry, dzisiejszy nie był. 

Wiadomo, są dni lepsze i gorsze. Może jutro przyniesie więcej dobra. Dzisiaj po raz kolejny czułem się samotny, pewnie dlatego dzisiaj napisałem. Choć tutaj mogę coś opowiedzieć. Blog tak jak kartka przyjmie wszystko. Znów powracają te niezdrowe emocje, zazdrość, złość, nie chcę już taki być. Chce kochać i być kochanym, czuć to. Kłamca walczy codziennie z samym sobą. Nie kłamie, wychodzi na górę prawdy niosąc brzemię, ciężkie brzemię mnóstwa kłamstw małych i większych. Codziennie się z tym zmagam, nie ma dnia, nie ma godziny żebym o tym wszystkim nie myślał, nie żałował.

Niestety tak jest, że człowiek docenia to co miał, kiedy to straci. Bo choć nie wszystko w moim wcześniejszym życiu było tak jak powinno to tęsknie za nim, ale przed wszystkim tęsknie za nią. Oddał bym wszystko by cofnąć czas i nie kłamać, niestety jest to niemożliwe.Po stokroć smutna to myśl ale prawdziwa. 
Cały czas ufam i wierzę, że miłość zatryumfuje.  

Pokój

czwartek, 6 lutego 2014

Jeśli nie dam sobie szansy to nie da mi jej nikt.

Dzisiaj próbuje ponaprawiać to, jak dziecko co rozbiło szybę teraz siedzę i układam szkło.

Zbyt długo nie pisałem, nie wiedziałem co napisać w świetle ostatnich dni i tego co czuje. Te wpisy, posty czy jakby tego nie nazwać są świadectwem tego co dzieje się ze mną. Dzisiaj jestem spokojniejszy.

Uczę się wierzyć w siebie, w to co robię. Strasznie ciężko jest mi dzisiaj coś napisać, czasami tak jest, nic na to nie poradzę. Nie ma weny. Chciałem napisać o tym, że bardzo powoli wszystko zaczyna się układać. Wiem, że spraw, które spieprzyłem nie naprawię w ciągu miesiąca, ale nareszcie pojawia się nadzieja. Taka prawdziwa. Nadzieja na nowe życie, na lepszego siebie. Niektóre sprawy będą się ciągnęły jeszcze długo za mną ale dzisiaj wiem, że to się kiedyś skończy. Pewnego dnia wstanę i odetchnę pełną piersią. Wiem, że dam radę. Dla siebie.

Zbyt późno zrozumiałem, że miłość bez zaufania jest jak anioł z jednym skrzydłem, niby leci ale co to za lot. A ja chcę wzbić się wysoko w górę na skrzydłach miłości. Dlatego będę pracował nad odbudowaniem zaufania wszystkich ludzi, nie tylko tej jednej jedynej. Na pewno o Niej napiszę, jeszcze nie teraz ale kiedyś na pewno.

Nie wiem, czy kiedyś przestanę się za to wszystko obwiniać. Mam wiarę w siebie, wierzę w Szefa, mam nadzieję i miłość. Mogę walczyć.

Kłamca nie odejdzie, ale kłamstwo już nie powróci.

Pokój.

piątek, 31 stycznia 2014

Z cogito ergo sum został już tylko trzeci człon

"Dlaczego nie chcesz mnie wysłuchać? Mówisz:czas leczy rany, nie wyleczy ducha. Jestem już duży, sam podejmuje decyzje. Ja tylko chce powstrzymać Cię, ale nie wiem jak..."

Dawno nie pisałem, ale praca na nocną zmianę dała mi w kość, a aura przyprawiła to wszystko przeziębieniem. Myślałem też o tym żeby już nie pisać, ale mam nadzieję, że to wszystko co napiszę teraz zaprocentuje w przyszłośći. Może też TY z tego skorzystasz.

Jak już powtarzałem wiele razy walczę o siebie, o swoje marzenia. Lecz moim największym marzeniem była rodzina z tą jedną jedyną osobą, która odeszła, choć chyba nie zdawałem sobie z tego sprawy, dopiero teraz to zrozumiałem.Wiecie, jestem kłamcą, a moją zbrodnią były kłamstwa. Możecie się ze mną nie zgodzić, lecz ja uważam, że miłość przetrwa wszystko, oczywiście miłość odwzajemniona. Może jestem romantykiem i idealistą, ale tak myślę. Dlatego, już zawsze będę ją kochał.

A ona? Dzisiaj troszeczkę o niej. W jej oczach mogłem zobaczyć cały świat, ich zieleń jest najpiękniejszym kolorem jaki znam. Tymi oczami mnie oczarowała. Mogłem patrzeć na nią godzinami, czasami tak robiłem gdy zasypiała, wyglądała wtedy jak anioł, taka niewinna, piękna i delikatna. Patrząc na nią czułem, że jestem szczęśliwy, że mam kogoś, z kim chce spędzić resztę życia, kogoś, komu oddałem serce.

Chyba jeszcze za wcześnie żeby o tym napisać. Napisałem, że zawsze ją będę kochał, bo tak myślę i czuję. Zmieniam się, z każdym dniem czuję, że mogę zrobić jeszcze więcej. Zastanawiałem się czy byłoby to możliwe gdybyśmy nadal byli razem. Może to głupie, ale wydaje mi się, że tak, że to wszystko byłoby możliwe również, wtedy kiedy byłaby obok mnie. Czasami mam wrażenie, że zostałem z tym wszystkim sam, wiem, że przyjaciele, że rodzina, ale są sprawy o których mówi się tylko jednej osobie, tej której oddaje się siebie. Bo przychodzą takie chwile, kiedy nie mam siły wstać, nie wiem jak to wszystko się skończy. Może ona już wie, minął prawie miesiąc. Wiem, że już nigdy nie będę taki sam, nie chodzi nawet o to, że nie będę już żył w kieracie kłamstw, lecz o to, że będę innym człowiekiem. Jakim? Życie pokaże. Chce zmian, chce być lepszym, chce zwycięstwa miłości. Miłość jest najważniejsza, a zaraz po niej zaufanie, dlatego Kłamca już nie skłamie.

Pokój

wtorek, 28 stycznia 2014

Kolejny dzień mija, czasu nie odliczam, szukam gdzie jest moja przystań.

Nic nie zostało i doszedłem tu po zgliszczach
Przez to uśmiecham się na zewnątrz
Płaczę tylko w myślach

Chodziłem dzisiaj z miejsca na miejsce, kładłem się i wstawałem, szukałem swojego miejsca. Szukałem go w rodzinnym domu i już wiem że nie ma go tutaj. Chyba czas wyruszyć na poszukiwania swojego miejsca, gdzieś gdzie będę mógł być sobą. Podnosiłem się już tyle razy, upadałem znowu. Tak wygląda życie, ale ja upadam teraz kilka razy dziennie, za każdym razem wstając jestem coraz bardziej sobą, ale na ziemi zostawiam łzy szczęścia. Czas powoli zbierać się do pracy, kolejną noc w pracy spędzę z słuchawkami na uszach. Mam nadzieję, że te dźwięki ukołyszą moje myśli i ciało.
Już jakiś czas temu rozpocząłem walkę o siebie, najpierw będę musiał się nauczyć myśleć o sobie, nie o nas... Pośród setek moich kłamstw, ja Kłamca nigdy nie życzyłem nikomu źle. Nie kierowała mną nigdy zawiść czy wyrachowanie. Chęć manipulacji była mi obca. A jednak kłamstwo to kłamstwo a ja jestem Kłamcą. Skrzywdziłem wiele osób, ich twarze mam przed oczami, ich słowa odbijają się echem w mojej głowie.
Po złym dniu, wstaje nowe słońce, nowy dzień, oby wlał we mnie choć odrobinę siły do walki o siebie.

Ten wpis dzisiaj to taka kolejna mała spowiedź, świadectwo Kłamcy. Ciężko pisać o swoich uczuciach w sposób przejrzysty i spójny, ja próbuje, tak jak staram się podnosić z kolan.

Pokój.

poniedziałek, 27 stycznia 2014

Nie umiem znaleźć w sobie światła nawet w świetle dnia.

Milczałem jakiś czas, dzisiaj też nie jestem pewny, czy dobrze robię pisząc.
Nie wiem czy jeszcze kiedyś będę szczęśliwy, tak w pełni, z kochającą żoną u boku i całą resztą...
Dzisiaj czuję tylko ból... Chciałbym krzyczeć, ale i tak nikt mnie nie usłyszy. Straciłem głos niemym krzykiem wzywając pomocy. Dzisiaj jestem prawie sam. Są przyjaciele i rodzina za których codziennie dziękuję Szefowi.

To był długi weekend, nie wiem jak go opisać, nie wiem co mam o tym myśleć. Wiem, że byłem szczęśliwy przez kilka godzin, kiedy mogłem znów poczuć jej ciepło, objąć ją i przytulić. Byłem szczęśliwy jednocześnie odczuwając zżerający od środka żal i smutek. Cieszyłem się tymi godzinami wiedząc, że bardzo szybko się skończą, że kończą się przeze mnie, przez moje kłamstwa.
Dlatego jestem Kłamcą, banitą, który sam siebie wygnał z krainy szczęścia, pielgrzymem wstępującym na ścieżkę prawdy. Dzisiaj tylko tyle, muszę się z tym przespać, może złapię jakiś pozytywny impuls do napisania czegoś bardziej optymistycznego. Ale jutro napiszę na pewno. Pokój i pamiętajmy o tych, którzy na Ukrainie walczą o swoją wolność. Szefie miej ich w swojej opiece.

Proszę usłysz mój cichy krzyk.

czwartek, 23 stycznia 2014

Jestem szamanem i wytańczę dla was prawdę

Dzisiaj ciężko było usiąść i napisać, chyba potrzebowałem ciemności, albo chociaż półmroku.

Czasami wiemy, że nie powinniśmy czegoś robić bo to jest złe a i tak to robimy. Zazwyczaj później jest jeszcze gorzej. Wczoraj przekonałem się, że nie zawsze. A dzisiaj wiem, że to dodało mi energii, siły, którą chciałbym się z wami podzielić.

Tak już jest, miłość nas zaskakuje, nawet w momencie w którym wydawało by się, że jej już nie ma, czy raczej nie powinno być. Ona wychodzi na ring i nokautuje pierwszym uderzeniem. A może to On - Szef Wszystkich Szefów nad nami czuwał. Uderza, zaciska gardło, przyciąga te dwie osoby, które są tak bardzo zranione, przyciąga do siebie próbując ratować to piękne uczucie, które kiedyś ich łączyło. Czy to wszystko ma sens?
Dzisiaj wiem, że tak, bo czym jesteśmy bez miłości? Naszymi samochodami, telefonami, pensjami, mieszkaniami, domami? Co to wszystko jest warte bez tej jednej jedynej osoby, dla której można by to wszystko oddać? To miłość, taka dobra, rozsądna i dojrzała powinna być motywacją do życia i bycia z każdym dniem coraz lepszym. Nie tylko dla Niej ale też dla siebie.

Jeszcze wrócę na moment do ostatniego postu, w którym próbowałem wytłumaczyć co się dzieje wewnątrz mnie i porównałem to do pokoju, w którym jak napisałem ktoś zrobił "burdel" ale już wiem, że to po prostu ja nie odkładałem rzeczy na swoje miejsce od bardzo dawno i stąd wziął się cały "syf" w moim pokoju, w moim życiu.

Wybaczcie za chaotyczność, nie wiem czemu dzisiaj tak ciężko było mi coś napisać, ale dałem radę. Zrezygnuję chyba ze stałego elementu bloga, czyli prawdziwego kłamstwa Kłamcy. Dlaczego? Chciałbym, żeby każdy z was sam, z tego co tutaj próbuję opisać odnalazł własne prawdziwe kłamstwo.

Na dzisiaj tyle od Kłamcy na odwyku. Pokój.

poniedziałek, 20 stycznia 2014

W cztery oczy rzucam słowa, których sam nie chce słyszeć

Czasami posiłkuje się tutaj słowami innych, tekstami "piosenek", ponieważ czasem kilka zdań już wypowiedzianych przez kogoś innego potrafi zastąpić potok moich słów i myśli.

Dzisiaj Wiersz o płaczu

Kto umie płakać,
- umie kochać.
I umie nienawidzić.
Kto umie płakać
- umie być człowiekiem.
Kto płakać umie 
- nie wstydzi się łez.

Kto umie płakać
- nie jest płaksą.
Płacz jest bronią zaczepną,
i jest białą chorągwią poddania.
Jest powiewem nadmiaru szczęścia,
eksplozją serca.

Jest kulkami wody,
jest cząstką człowieka.
Śmiech poprzez łzy
także jest płaczem,
tylko wesołym.
Płacz rozpaczliwy
jest bratem agonii.

O płaczu dzieci
nie powiem ni słowa.
Przeszkadzają mi łzy...

Jestem Kłamcą a to jest mój odwyk, chyba każdy uzależniony zadaje sobie pytanie: dlaczego?

Nie wiem czy potrafię to wytłumaczyć tak, ażeby choć jedna osoba mnie zrozumiała. Myśli pędzą w mojej głowie z taką prędkością. Spróbuje wytłumaczyć wam co się w niej dzieje, choć przybliżyć. Wyobraźcie sobie, że głowa to pokój, w którym większość rzeczy jest poukładana, ma swoje miejsce i znaczenie. Wiadomo, że czasami na oparciu krzesła wisi jakaś koszulka a na ziemi książka, z którą albo nie wiemy co zrobić, albo po prostu nam się nie chce znaleźć dla niej miejsca w odpowiedniej szufladzie. Do mojego pokoju ktoś wpadł i rozpieprzył wszystko, wszystkie ubrania, książki, płyty pamiątki, leżą na podłodze. Tak właśnie mniej więcej wygląda moja głowa, a ja teraz próbuję znaleźć właściwe miejsca dla tych wszystkich rzeczy. Może mała cześć powróci na swoje dawne miejsce, dla reszty trzeba będzie znaleźć nowe miejsce, cześć wyrzucić. Nie wiem czy mi się udało choć przybliżyć tą "sytuacje", ale próbowałem...

Próbując wyjść z samego siebie i spojrzeć na to z boku, nie zrozumiałem nic. Ale spróbowałem  również zajrzeć w głąb siebie, nie wiele zobaczyłem. Nigdy nie przypuszczałem, że moje kłamstwa będą jak miecz obosieczny, którym zranię innych tak mocno i że zranię też siebie.  Kłamałem z tak wielu różnych powodów, że już sam zacząłem gubić się w usprawiedliwieniach dla siebie. Okłamywałem bo tedy wydawało mi się to "lepszym rozwiązaniem", czasami żeby zdjąć z głowy moje problemy innym, czasami dlatego, że prawda wydawała mi się zbyt trudna. Najgorsze jest to, że wtedy myślałem, że robię dobrze, że moimi kłamstwami troszczę się o moich bliskich. A tak na prawdę wbijałem im nóż w plecy za każdym razem coraz głębiej. Kłamstwa były ucieczką, do świata który miał powstać dzięki moim kłamstwom, do świata , który nie istniał. One były różne - większe i mniejsze, chodziło tylko o to, żeby poważne kłamstwo utrzymać w tajemnicy, dlatego pojawiały się te małe kłamstwa... Zapętlałem się do tego stopnia, że czasami sam już nie wiedziałem, gdzie leży prawda. Uciekałem nimi od szarej codzienności, udając, że mam pieniądze, tak jakby one miały jakieś znaczeni. Myślałem, że nigdy nie były dla mnie ważne, ale się myliłem, one mnie zgubiły choć nie chciałem tak wiele...

Obiecuję że dokończę, teraz muszę iść do pracy. Z perspektywy czasu, choć nie jestem zwolennikiem przysłów to jedno na pewno jest prawdziwe, że najgorsza prawda jest lepsza od kłamstwa. I to jest prawdziwe kłamstwo Kłamcy. Pokój.

sobota, 18 stycznia 2014

Kolejny dzień

- "A coś Ty wnusiu taki nie wyraźny?"
- "Rozstałem się z dziewczyną."
- "Aaa"
- "Dziadek powiedz mi, jak to jest, że wy z babcią tyle lat razem?"
- "Bo widzisz, kiedyś jak coś się zepsuło, to się to naprawiało,a teraz się wyrzuca i kupuje się nowe"

Dialog wnuka z dziadkiem z teledysku jednej z polskich "gwiazd", która kiedyś była szalona i miała czerwone włosy a teraz się zmieniła, przefarbowała włosy, nagłośniła to i wydała płytę. Nie robię tutaj żadnych insynuacji donośnie życia, zwłaszcza własnego. Po prostu uważam, że ten krótki dialog pasuje do naszego "cudownego" XXI wieku, do całego konsumpcjonizmu, wyścigu szczurów i tak dalej i tak dalej, ale nie o tym.

Szef Wszystkich Szefów(obiecałem wyjaśnić) to po prostu Bóg, nie wiem skąd wzięło się to określenie, ale usłyszałem je pierwszy raz od brata i od tego czasu jest moim określeniem dla Niego.

Chciałbym dzisiaj napisać o miłości, o tym co mnie spotkało, o bólu i żalu, ale uświadamiam sobie, że jeszcze za wcześnie. Już, pisałem nie potrafię opowiedzieć co czuję, nie umiem z łez smutku ulepić choćby krótkiego opisu. Więc dzisiaj już kończę, z nadzieją, że nowy dzień przyniesie coś więcej niż smutek. Kocham, wierzę, czuję tego nikt nie może mi zabrać.

Jestem zgodny z czasem, nie miejscem, każda sekunda znajduje mnie gdzie indziej.
Ramiona otwarte ma tylko przestrzeń i tylko jej krańce czekają, aż przyjdę.
Gonię, a wszystko, co minione, w momencie wyboru zasklepia się jak blizna.
Przeszłość jest mostem, który płonie. Przyszłość to wolność, świadoma banicja.(..)

Wiem, gdzie jest zapisany mój los, wykwitły z bólu o marzeniach dziecka.
I ciągle stamtąd dobiega mój głos pełen prostego pragnienia szczęścia.
Wciąż chcę pokonać niemoc wobec świata, który łamie mi palce.
Jego bezinteresowną przemoc, która uczyniła mnie kaleką na starcie.

Nawet sobie mogę powiedzieć: "nie znasz mnie". Wciąż tkwi kij w szprychach mojego życia.
Tamto dziecko dzisiaj znowu nie zaśnie z twarzą w poduszce, próbując oddychać.
Ile to już lat wciąż to samo stanowi moją siłę i największą słabość?
Brutalnie walcząc, rozrywa tożsamość i cokolwiek zrobię, to zawsze za mało.

Bisz-Banicja


Dobranoc. Mam nadzieję, że zasnę. Sen przynosi ukojenie. Tylko w snach znów jesteśmy razem. To taka mała niebieska przystań.

czwartek, 16 stycznia 2014

Zmiany

Podobno ludzie się nie zmieniają, to nie prawda. Ja się zmieniłem, bardzo szybko.

Jestem kłamcą i tak, jak już to napisałem będę nim zawsze, jednak od kilku dni mówię prawdę, całą prawdę i tylko prawdę. Wiem, że zrobię wszystko żeby ta już pozostało.

Nie wiem, czy uda mi się wszystko naprawić, ponieważ to nie zależy tylko ode mnie. Sprawy z którymi musiałem poradzić sobie sam już rozwiązałem. Będzie się to za mną ciągnęło przez kilka miesięcy ale wiem, że sobie z tym poradzę. Jedyne czego nie jestem pewny to to, czy uda mi się ją odzyskać.

Chciałbym, żeby miłość zwyciężyła, przecież pieniądze nie są ważne. Może jestem niepoprawnym romantykiem, ale wierzę w miłość, jeśli chodzi o uczucia kieruje się sercem. Bo w głębi chcę wierzyć, że miłość zwycięży.

Obiecuje że jutro napiszę dużo więcej. Kochajmy się i bądźmy kochani. Miłość jest najważniejsza. To chyba będzie prawdziwe kłamstwo Kłamcy na dzisiaj. Pokój.


Nie pytaj mnie jaki jestem naprawdę,
Jaki naprawdę jestem, nie wiem nawet sam,
I tak dzień za dniem, ja zastanawiam się,
Dokąd życie jeszcze zaprowadzi mnie.

Ale staram się podążać drogą swą,
Nie ważne czy ta droga biegnie z prądem, czy pod prąd,
I choćby miała doprowadzić mnie daleko stąd,
Ja wiem ile nauki mi przynosi każdy błąd,
Im większe zakręty tym doświadczeń zbieram więcej,
Im więcej doświadczeń tym lepsze zajmuję miejsce,
Zawsze słucham tego, co mi podpowiada serce,
Tak ono wie lepiej, ono zawsze jest mądrzejsze.

Ps: Fragment utworu który chodzł za mną od kilku dni. Zawsze słucham tego co mi podpowiada serce, ono wie lepiej, ono zawsze jest mądrzejsze.

wtorek, 14 stycznia 2014

Nie liczę już który to dzień terapii. Teraz odliczam dni do czegoś innego. Dzisiaj znowu nie napiszę wiele. Przepraszam ale nie dam rady. Miłość mnie zmieniła, zmieniła moje życie a teraz musi je uratować. Chciałbym opisać co teraz czuję, tak bardzo bym chciał, to wszystko powoli do mnie dociera. Potrzebuję tak dużo siły żeby walczyć.Tak strasznie za nią tęsknie, nie potrafię tego opowiedzieć, czuję się tak, jakby ktoś wyrwał mi serce, czuję fizyczny ból. Kiedy wcześniej pisałem, że oddałbym wszystko, żeby tylko ją zobaczyć nie kłamałem, zrobiłbym to. Mógłbym całą wieczność strawić tylko na patrzenie na nią, lub choćby w jej anielskie oczy.

Jutro ważny dzień ale już się nie boję, stanąłem już na ringu, kilka rund mam już za sobą, ale do ostatniego gongu jeszcze daleko. A co potem? Albo będę na nim stał z podniesionymi rękoma, albo mnie z niego zniosą, jedno wiem- na pewno się nie poddam. Przecież, dopóki walczę jestem zwycięzcą.

Na dzisiaj tyle. Dobranoc. Niech Moc będzie z wami.

niedziela, 12 stycznia 2014

Dzień czwarty

Dziękuję, za co? Za to, że w końcu przejrzałem na oczy, wierzę, że nie jest jeszcze za późno.

Post będzie bardzo krótki dzisiaj, ale jutro, a właściwie już dzisiaj nadrobię to. Już trzeci dzień trzeźwości, wyzwolenia od kłamstwa. Dzień cholernie ciężki, lecz przynoszący wiele nadziei. Dziękuje przede wszystkim Jej, dzięki Niej mam siłę. Mam o co walczyć, walczę o siebie, dla siebie, ale nade wszystko o nas, o to żeby móc znowu powiedzieć Jej kocham Cię, móc znowu obudzić się obok niej. Przede mną wyboista droga ale nie poddam się już nigdy. To jest właśnie dzisiejsze prawdziwe kłamstwo Kłamcy- nigdy się nie poddawajcie. Jeśli upadacie to zawsze wstawajcie i walczcie dalej.

Chciałbym podziękować jeszcze Szefowi wszystkich szefów(jutro wytłumaczę) za Nią, za to, że mogłem u jej boku spędzić najpiękniejsze 3.5 roku życia, za to, że dzięki niej codziennie uczyłem się kochać i za to, że czułem się kochany. Proszę daj siłę i pomóż mi ją odzyskać.


Cudowna śmierć(07.03.2011)
Straciłem wzrok, nie szkodzi bo przed oczami mam Twoją twarz Straciłem słuch, lecz Twój śmiech zatrzymałem w pamięci Straciłem ręce, teraz to Ty mnie obejmujesz Wszystko straciłem oprócz Ciebie Dalej jestem szczęśliwy Umrę szczęśliwy Bo kochałem Ciebie

Stary wiersz, dzisiaj dopisałbym tylko: straciłem Ciebie, umrę jeśli Cię nie odzyskam.

sobota, 11 stycznia 2014

Terapii dzień trzeci

Wczoraj był szok a dzisiaj?

Zostało tylko echo,
Ciebie już tu nie ma,
zostało tylko echo,
stoję i zaciskam swe pięści do krwi,
zostało tylko echo,
w sercu mam ogień,
ogień żłobi mi łzy.

Cały dzień w pracy myślałem o czym chciałbym dzisiaj napisać, nie chciałbym się powtarzać. Jutro czeka mnie trudny dzień, czuję, że już nie ma odwrotu. Przyjmuję konsekwencje swoich czynów.

Pomimo, że powstało miliony wierszy, tysiące filmów, setki tysięcy utworów, mnóstwo książek i Bóg wie ile jeszcze rzeczy traktujących o miłości, próbujących zamknąć ją w jakichś ramach ja  nadal nie odnajduje w nich mojej miłości. One wszystkie(nie wszystkie) są piękne,istnieją różne  mówiące o niej, lecz mnie wydaje się, że każdy z nas ma swoją własną definicje miłości. Może chociaż powinien o niej pomyśleć.
Dlaczego o tym dzisiaj? Bo jak już wspominałem ja zniszczyłem miłość w moim życiu. Chyba już trzeciego dnia nie muszę powtarzać dlaczego. Jestem kłamcą. To powód mojego nieszczęścia, zasłużyłem na to.

Tak bardzo zraniłem ukochaną, że już tego nie wytrzymała. Chciałbym ją tutaj jeszcze raz przeprosić, wiem, że te słowa nie zmienią tego co czujesz. Ale za nimi stoi ogromny żal, niewyobrażalny ból i niepojęta tęsknota. Czego żałuję najbardziej? Co boli najbardziej? Świadomość, że skrzywdziłem osobę, która była dla mnie najważniejsza, ponieważ nie zasłużyła na żadną łzę wylaną przeze mnie. Nie

 Nie da się opisać miłości tak samo nie da się opisać uczuć towarzyszących rozstaniu. Tego żalu, bólu, cierpienia i smutku. Nie potrafię myśleć o niczym innym, tylko o niej. Budzę się i wstaje z myślą, że rozpieprzyłem najważniejsze uczucie w moim życiu, że wbiłem ukochanej w plecy nóż. Nóż odlany z moich kłamstw.

Chciałbym napisać więcej, ale myśli pędzą w mojej głowie z prędkością światła, a nie chce pisać głupot.

Prawdziwe kłamstwo Kłamcy: Jeśli kogoś kochasz- nie krzywdź go, jeśli nie kochasz- powiedz mu to. Miłość zwycięży, ja w to wierzę.

Kiedyś, obiecuję opowiem wam o tym czym jest ma miłość, dzisiaj nie dałbym rady, bo kocham i cierpię tak samo mocno.

Do jutra.

PS: 2 dzień bez kłamstw.

Kłamca


piątek, 10 stycznia 2014

II dzień terapii

Drug dzień terapii, mogę śmiało nazwać dniem szoku, dotarło do mnie w końcu to co zrobiłem, jakie są tego konsekwencje.

Wiem, że aby odbudować jakiekolwiek relacje z innymi, najpierw muszę zawalczyć o siebie.

Dzisiaj wstaję , podnoszę rękawice i wychodzę na ring. To chyba najtrudniejsza walka, ta z samym sobą o własne ja, o to, aby móc spojrzeć bez wstydu i strachu w lustro.
Nie jestem wstanie powiedzieć, dlaczego to robię, ale wiem, że muszę to zrobić. Ta jedna, jedyna osoba na której mi tak zależało, odeszła. Ta dla której chciałem się zmienić tyle razy zostawiła mnie przez moje kłamstwa.
Przecież jestem kłamcą.
Moje słowa prawdą.
Nazwałem siebie tutaj Kłamcą, bo jak się zastanowiłem to przecież alkoholikiem jest się przez całe życie, więc ja też będę Kłamcą już zawsze. Wczoraj wkroczyłem na ścieżkę prawdy, codziennie będę walczył z tym demonem, który jest we mnie. Dzisiaj udało mi się wygrać, jeśli uwierzę w siebie to będzie już tak zawsze.
Wierze w to. Opowiem wam o tym, jak pieniądze, banki, kredyty, karty kredytowe, to wszystko razem zniszczyło mnie i moje życie. Jestem słabym człowiekiem bo nie poradziłem sobie z tym wszystkim, ale czy TY jesteś silniejszy? Ja biorąc pierwszy kredyt, żeby zapłacić czesne za studia też nie myślałem, że kilka lat później przez ten cały syf zranię tak bardzo ukochaną mi osobę, że odejdzie. Nie wiedziałem, tak ciężko się z tego wyplątać. A wystarczyło pójść i porozmawiać z tą osobą, która tylko czekała, żeby pomóc. Zawsze jest ktoś taki. Mama, brat, siostra, dziewczyna, narzeczona, żona, kto chce naszego dobra, kto nas kocha.
Możecie też odpalić komputer, poszukać ludzi, przeczytać o tym, może wtedy się ockniecie, może nie będzie za późno.

Jestem już potwornie zmęczony ale piszę dalej. Ja tłumaczyłem sobie to na różne sposoby, że robię to bo chcę dla niej jak najlepiej, że przecież wszystko spłacę, nikt się o niczym nie dowie, ale to nie ma sensu, jeśli na to pozwolicie, to was zniszczy.

Dzisiaj chciałbym jeszcze tylko napisać, że chyba jedyne co utrzymuje mnie przy życiu to miłość. Nie wiem czy, ta którą tak bardzo skrzywdziłem będzie czekać, ale chciałbym zrobić wszystko co mogę żeby ją odzyskać. Kocham tak bardzo, że to aż boli, fizycznie, tak cholernie boli, dzisiaj oddałbym wszystko żeby tylko ją zobaczyć.

Na koniec zawsze będzie coś w rodzaju morału. Prawdziwe kłamstwa Kłamcy. Uważajcie na pieniądze, kredyty i cały ten burdel, trzymajcie się od tego z daleka, bo to was w ciągnie w swoje tryby, przemieli, wypluje, ale to już nie będziecie wy. Nie dajcie się tak jak ja i pamiętajcie, to prawda, że kłamstwo nie popłaca.
Ja mam jeszcze nadzieję, mam miłość, czas pokarze, czy uda mi się to wszystko naprawić.
Wierzę.