poniedziałek, 27 stycznia 2014

Nie umiem znaleźć w sobie światła nawet w świetle dnia.

Milczałem jakiś czas, dzisiaj też nie jestem pewny, czy dobrze robię pisząc.
Nie wiem czy jeszcze kiedyś będę szczęśliwy, tak w pełni, z kochającą żoną u boku i całą resztą...
Dzisiaj czuję tylko ból... Chciałbym krzyczeć, ale i tak nikt mnie nie usłyszy. Straciłem głos niemym krzykiem wzywając pomocy. Dzisiaj jestem prawie sam. Są przyjaciele i rodzina za których codziennie dziękuję Szefowi.

To był długi weekend, nie wiem jak go opisać, nie wiem co mam o tym myśleć. Wiem, że byłem szczęśliwy przez kilka godzin, kiedy mogłem znów poczuć jej ciepło, objąć ją i przytulić. Byłem szczęśliwy jednocześnie odczuwając zżerający od środka żal i smutek. Cieszyłem się tymi godzinami wiedząc, że bardzo szybko się skończą, że kończą się przeze mnie, przez moje kłamstwa.
Dlatego jestem Kłamcą, banitą, który sam siebie wygnał z krainy szczęścia, pielgrzymem wstępującym na ścieżkę prawdy. Dzisiaj tylko tyle, muszę się z tym przespać, może złapię jakiś pozytywny impuls do napisania czegoś bardziej optymistycznego. Ale jutro napiszę na pewno. Pokój i pamiętajmy o tych, którzy na Ukrainie walczą o swoją wolność. Szefie miej ich w swojej opiece.

Proszę usłysz mój cichy krzyk.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz