- "A coś Ty wnusiu taki nie wyraźny?"
- "Rozstałem się z dziewczyną."
- "Aaa"
- "Dziadek powiedz mi, jak to jest, że wy z babcią tyle lat razem?"
- "Bo widzisz, kiedyś jak coś się zepsuło, to się to naprawiało,a teraz się wyrzuca i kupuje się nowe"
Dialog wnuka z dziadkiem z teledysku jednej z polskich "gwiazd", która kiedyś była szalona i miała czerwone włosy a teraz się zmieniła, przefarbowała włosy, nagłośniła to i wydała płytę. Nie robię tutaj żadnych insynuacji donośnie życia, zwłaszcza własnego. Po prostu uważam, że ten krótki dialog pasuje do naszego "cudownego" XXI wieku, do całego konsumpcjonizmu, wyścigu szczurów i tak dalej i tak dalej, ale nie o tym.
Szef Wszystkich Szefów(obiecałem wyjaśnić) to po prostu Bóg, nie wiem skąd wzięło się to określenie, ale usłyszałem je pierwszy raz od brata i od tego czasu jest moim określeniem dla Niego.
Chciałbym dzisiaj napisać o miłości, o tym co mnie spotkało, o bólu i żalu, ale uświadamiam sobie, że jeszcze za wcześnie. Już, pisałem nie potrafię opowiedzieć co czuję, nie umiem z łez smutku ulepić choćby krótkiego opisu. Więc dzisiaj już kończę, z nadzieją, że nowy dzień przyniesie coś więcej niż smutek. Kocham, wierzę, czuję tego nikt nie może mi zabrać.
Jestem zgodny z czasem, nie miejscem, każda sekunda znajduje mnie gdzie indziej.
Ramiona otwarte ma tylko przestrzeń i tylko jej krańce czekają, aż przyjdę.
Gonię, a wszystko, co minione, w momencie wyboru zasklepia się jak blizna.
Przeszłość jest mostem, który płonie. Przyszłość to wolność, świadoma banicja.(..)
Wiem, gdzie jest zapisany mój los, wykwitły z bólu o marzeniach dziecka.
I ciągle stamtąd dobiega mój głos pełen prostego pragnienia szczęścia.
Wciąż chcę pokonać niemoc wobec świata, który łamie mi palce.
Jego bezinteresowną przemoc, która uczyniła mnie kaleką na starcie.
Nawet sobie mogę powiedzieć: "nie znasz mnie". Wciąż tkwi kij w szprychach mojego życia.
Tamto dziecko dzisiaj znowu nie zaśnie z twarzą w poduszce, próbując oddychać.
Ile to już lat wciąż to samo stanowi moją siłę i największą słabość?
Brutalnie walcząc, rozrywa tożsamość i cokolwiek zrobię, to zawsze za mało.
Bisz-Banicja
Dobranoc. Mam nadzieję, że zasnę. Sen przynosi ukojenie. Tylko w snach znów jesteśmy razem. To taka mała niebieska przystań.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz