piątek, 31 stycznia 2014

Z cogito ergo sum został już tylko trzeci człon

"Dlaczego nie chcesz mnie wysłuchać? Mówisz:czas leczy rany, nie wyleczy ducha. Jestem już duży, sam podejmuje decyzje. Ja tylko chce powstrzymać Cię, ale nie wiem jak..."

Dawno nie pisałem, ale praca na nocną zmianę dała mi w kość, a aura przyprawiła to wszystko przeziębieniem. Myślałem też o tym żeby już nie pisać, ale mam nadzieję, że to wszystko co napiszę teraz zaprocentuje w przyszłośći. Może też TY z tego skorzystasz.

Jak już powtarzałem wiele razy walczę o siebie, o swoje marzenia. Lecz moim największym marzeniem była rodzina z tą jedną jedyną osobą, która odeszła, choć chyba nie zdawałem sobie z tego sprawy, dopiero teraz to zrozumiałem.Wiecie, jestem kłamcą, a moją zbrodnią były kłamstwa. Możecie się ze mną nie zgodzić, lecz ja uważam, że miłość przetrwa wszystko, oczywiście miłość odwzajemniona. Może jestem romantykiem i idealistą, ale tak myślę. Dlatego, już zawsze będę ją kochał.

A ona? Dzisiaj troszeczkę o niej. W jej oczach mogłem zobaczyć cały świat, ich zieleń jest najpiękniejszym kolorem jaki znam. Tymi oczami mnie oczarowała. Mogłem patrzeć na nią godzinami, czasami tak robiłem gdy zasypiała, wyglądała wtedy jak anioł, taka niewinna, piękna i delikatna. Patrząc na nią czułem, że jestem szczęśliwy, że mam kogoś, z kim chce spędzić resztę życia, kogoś, komu oddałem serce.

Chyba jeszcze za wcześnie żeby o tym napisać. Napisałem, że zawsze ją będę kochał, bo tak myślę i czuję. Zmieniam się, z każdym dniem czuję, że mogę zrobić jeszcze więcej. Zastanawiałem się czy byłoby to możliwe gdybyśmy nadal byli razem. Może to głupie, ale wydaje mi się, że tak, że to wszystko byłoby możliwe również, wtedy kiedy byłaby obok mnie. Czasami mam wrażenie, że zostałem z tym wszystkim sam, wiem, że przyjaciele, że rodzina, ale są sprawy o których mówi się tylko jednej osobie, tej której oddaje się siebie. Bo przychodzą takie chwile, kiedy nie mam siły wstać, nie wiem jak to wszystko się skończy. Może ona już wie, minął prawie miesiąc. Wiem, że już nigdy nie będę taki sam, nie chodzi nawet o to, że nie będę już żył w kieracie kłamstw, lecz o to, że będę innym człowiekiem. Jakim? Życie pokaże. Chce zmian, chce być lepszym, chce zwycięstwa miłości. Miłość jest najważniejsza, a zaraz po niej zaufanie, dlatego Kłamca już nie skłamie.

Pokój

wtorek, 28 stycznia 2014

Kolejny dzień mija, czasu nie odliczam, szukam gdzie jest moja przystań.

Nic nie zostało i doszedłem tu po zgliszczach
Przez to uśmiecham się na zewnątrz
Płaczę tylko w myślach

Chodziłem dzisiaj z miejsca na miejsce, kładłem się i wstawałem, szukałem swojego miejsca. Szukałem go w rodzinnym domu i już wiem że nie ma go tutaj. Chyba czas wyruszyć na poszukiwania swojego miejsca, gdzieś gdzie będę mógł być sobą. Podnosiłem się już tyle razy, upadałem znowu. Tak wygląda życie, ale ja upadam teraz kilka razy dziennie, za każdym razem wstając jestem coraz bardziej sobą, ale na ziemi zostawiam łzy szczęścia. Czas powoli zbierać się do pracy, kolejną noc w pracy spędzę z słuchawkami na uszach. Mam nadzieję, że te dźwięki ukołyszą moje myśli i ciało.
Już jakiś czas temu rozpocząłem walkę o siebie, najpierw będę musiał się nauczyć myśleć o sobie, nie o nas... Pośród setek moich kłamstw, ja Kłamca nigdy nie życzyłem nikomu źle. Nie kierowała mną nigdy zawiść czy wyrachowanie. Chęć manipulacji była mi obca. A jednak kłamstwo to kłamstwo a ja jestem Kłamcą. Skrzywdziłem wiele osób, ich twarze mam przed oczami, ich słowa odbijają się echem w mojej głowie.
Po złym dniu, wstaje nowe słońce, nowy dzień, oby wlał we mnie choć odrobinę siły do walki o siebie.

Ten wpis dzisiaj to taka kolejna mała spowiedź, świadectwo Kłamcy. Ciężko pisać o swoich uczuciach w sposób przejrzysty i spójny, ja próbuje, tak jak staram się podnosić z kolan.

Pokój.

poniedziałek, 27 stycznia 2014

Nie umiem znaleźć w sobie światła nawet w świetle dnia.

Milczałem jakiś czas, dzisiaj też nie jestem pewny, czy dobrze robię pisząc.
Nie wiem czy jeszcze kiedyś będę szczęśliwy, tak w pełni, z kochającą żoną u boku i całą resztą...
Dzisiaj czuję tylko ból... Chciałbym krzyczeć, ale i tak nikt mnie nie usłyszy. Straciłem głos niemym krzykiem wzywając pomocy. Dzisiaj jestem prawie sam. Są przyjaciele i rodzina za których codziennie dziękuję Szefowi.

To był długi weekend, nie wiem jak go opisać, nie wiem co mam o tym myśleć. Wiem, że byłem szczęśliwy przez kilka godzin, kiedy mogłem znów poczuć jej ciepło, objąć ją i przytulić. Byłem szczęśliwy jednocześnie odczuwając zżerający od środka żal i smutek. Cieszyłem się tymi godzinami wiedząc, że bardzo szybko się skończą, że kończą się przeze mnie, przez moje kłamstwa.
Dlatego jestem Kłamcą, banitą, który sam siebie wygnał z krainy szczęścia, pielgrzymem wstępującym na ścieżkę prawdy. Dzisiaj tylko tyle, muszę się z tym przespać, może złapię jakiś pozytywny impuls do napisania czegoś bardziej optymistycznego. Ale jutro napiszę na pewno. Pokój i pamiętajmy o tych, którzy na Ukrainie walczą o swoją wolność. Szefie miej ich w swojej opiece.

Proszę usłysz mój cichy krzyk.

czwartek, 23 stycznia 2014

Jestem szamanem i wytańczę dla was prawdę

Dzisiaj ciężko było usiąść i napisać, chyba potrzebowałem ciemności, albo chociaż półmroku.

Czasami wiemy, że nie powinniśmy czegoś robić bo to jest złe a i tak to robimy. Zazwyczaj później jest jeszcze gorzej. Wczoraj przekonałem się, że nie zawsze. A dzisiaj wiem, że to dodało mi energii, siły, którą chciałbym się z wami podzielić.

Tak już jest, miłość nas zaskakuje, nawet w momencie w którym wydawało by się, że jej już nie ma, czy raczej nie powinno być. Ona wychodzi na ring i nokautuje pierwszym uderzeniem. A może to On - Szef Wszystkich Szefów nad nami czuwał. Uderza, zaciska gardło, przyciąga te dwie osoby, które są tak bardzo zranione, przyciąga do siebie próbując ratować to piękne uczucie, które kiedyś ich łączyło. Czy to wszystko ma sens?
Dzisiaj wiem, że tak, bo czym jesteśmy bez miłości? Naszymi samochodami, telefonami, pensjami, mieszkaniami, domami? Co to wszystko jest warte bez tej jednej jedynej osoby, dla której można by to wszystko oddać? To miłość, taka dobra, rozsądna i dojrzała powinna być motywacją do życia i bycia z każdym dniem coraz lepszym. Nie tylko dla Niej ale też dla siebie.

Jeszcze wrócę na moment do ostatniego postu, w którym próbowałem wytłumaczyć co się dzieje wewnątrz mnie i porównałem to do pokoju, w którym jak napisałem ktoś zrobił "burdel" ale już wiem, że to po prostu ja nie odkładałem rzeczy na swoje miejsce od bardzo dawno i stąd wziął się cały "syf" w moim pokoju, w moim życiu.

Wybaczcie za chaotyczność, nie wiem czemu dzisiaj tak ciężko było mi coś napisać, ale dałem radę. Zrezygnuję chyba ze stałego elementu bloga, czyli prawdziwego kłamstwa Kłamcy. Dlaczego? Chciałbym, żeby każdy z was sam, z tego co tutaj próbuję opisać odnalazł własne prawdziwe kłamstwo.

Na dzisiaj tyle od Kłamcy na odwyku. Pokój.

poniedziałek, 20 stycznia 2014

W cztery oczy rzucam słowa, których sam nie chce słyszeć

Czasami posiłkuje się tutaj słowami innych, tekstami "piosenek", ponieważ czasem kilka zdań już wypowiedzianych przez kogoś innego potrafi zastąpić potok moich słów i myśli.

Dzisiaj Wiersz o płaczu

Kto umie płakać,
- umie kochać.
I umie nienawidzić.
Kto umie płakać
- umie być człowiekiem.
Kto płakać umie 
- nie wstydzi się łez.

Kto umie płakać
- nie jest płaksą.
Płacz jest bronią zaczepną,
i jest białą chorągwią poddania.
Jest powiewem nadmiaru szczęścia,
eksplozją serca.

Jest kulkami wody,
jest cząstką człowieka.
Śmiech poprzez łzy
także jest płaczem,
tylko wesołym.
Płacz rozpaczliwy
jest bratem agonii.

O płaczu dzieci
nie powiem ni słowa.
Przeszkadzają mi łzy...

Jestem Kłamcą a to jest mój odwyk, chyba każdy uzależniony zadaje sobie pytanie: dlaczego?

Nie wiem czy potrafię to wytłumaczyć tak, ażeby choć jedna osoba mnie zrozumiała. Myśli pędzą w mojej głowie z taką prędkością. Spróbuje wytłumaczyć wam co się w niej dzieje, choć przybliżyć. Wyobraźcie sobie, że głowa to pokój, w którym większość rzeczy jest poukładana, ma swoje miejsce i znaczenie. Wiadomo, że czasami na oparciu krzesła wisi jakaś koszulka a na ziemi książka, z którą albo nie wiemy co zrobić, albo po prostu nam się nie chce znaleźć dla niej miejsca w odpowiedniej szufladzie. Do mojego pokoju ktoś wpadł i rozpieprzył wszystko, wszystkie ubrania, książki, płyty pamiątki, leżą na podłodze. Tak właśnie mniej więcej wygląda moja głowa, a ja teraz próbuję znaleźć właściwe miejsca dla tych wszystkich rzeczy. Może mała cześć powróci na swoje dawne miejsce, dla reszty trzeba będzie znaleźć nowe miejsce, cześć wyrzucić. Nie wiem czy mi się udało choć przybliżyć tą "sytuacje", ale próbowałem...

Próbując wyjść z samego siebie i spojrzeć na to z boku, nie zrozumiałem nic. Ale spróbowałem  również zajrzeć w głąb siebie, nie wiele zobaczyłem. Nigdy nie przypuszczałem, że moje kłamstwa będą jak miecz obosieczny, którym zranię innych tak mocno i że zranię też siebie.  Kłamałem z tak wielu różnych powodów, że już sam zacząłem gubić się w usprawiedliwieniach dla siebie. Okłamywałem bo tedy wydawało mi się to "lepszym rozwiązaniem", czasami żeby zdjąć z głowy moje problemy innym, czasami dlatego, że prawda wydawała mi się zbyt trudna. Najgorsze jest to, że wtedy myślałem, że robię dobrze, że moimi kłamstwami troszczę się o moich bliskich. A tak na prawdę wbijałem im nóż w plecy za każdym razem coraz głębiej. Kłamstwa były ucieczką, do świata który miał powstać dzięki moim kłamstwom, do świata , który nie istniał. One były różne - większe i mniejsze, chodziło tylko o to, żeby poważne kłamstwo utrzymać w tajemnicy, dlatego pojawiały się te małe kłamstwa... Zapętlałem się do tego stopnia, że czasami sam już nie wiedziałem, gdzie leży prawda. Uciekałem nimi od szarej codzienności, udając, że mam pieniądze, tak jakby one miały jakieś znaczeni. Myślałem, że nigdy nie były dla mnie ważne, ale się myliłem, one mnie zgubiły choć nie chciałem tak wiele...

Obiecuję że dokończę, teraz muszę iść do pracy. Z perspektywy czasu, choć nie jestem zwolennikiem przysłów to jedno na pewno jest prawdziwe, że najgorsza prawda jest lepsza od kłamstwa. I to jest prawdziwe kłamstwo Kłamcy. Pokój.

sobota, 18 stycznia 2014

Kolejny dzień

- "A coś Ty wnusiu taki nie wyraźny?"
- "Rozstałem się z dziewczyną."
- "Aaa"
- "Dziadek powiedz mi, jak to jest, że wy z babcią tyle lat razem?"
- "Bo widzisz, kiedyś jak coś się zepsuło, to się to naprawiało,a teraz się wyrzuca i kupuje się nowe"

Dialog wnuka z dziadkiem z teledysku jednej z polskich "gwiazd", która kiedyś była szalona i miała czerwone włosy a teraz się zmieniła, przefarbowała włosy, nagłośniła to i wydała płytę. Nie robię tutaj żadnych insynuacji donośnie życia, zwłaszcza własnego. Po prostu uważam, że ten krótki dialog pasuje do naszego "cudownego" XXI wieku, do całego konsumpcjonizmu, wyścigu szczurów i tak dalej i tak dalej, ale nie o tym.

Szef Wszystkich Szefów(obiecałem wyjaśnić) to po prostu Bóg, nie wiem skąd wzięło się to określenie, ale usłyszałem je pierwszy raz od brata i od tego czasu jest moim określeniem dla Niego.

Chciałbym dzisiaj napisać o miłości, o tym co mnie spotkało, o bólu i żalu, ale uświadamiam sobie, że jeszcze za wcześnie. Już, pisałem nie potrafię opowiedzieć co czuję, nie umiem z łez smutku ulepić choćby krótkiego opisu. Więc dzisiaj już kończę, z nadzieją, że nowy dzień przyniesie coś więcej niż smutek. Kocham, wierzę, czuję tego nikt nie może mi zabrać.

Jestem zgodny z czasem, nie miejscem, każda sekunda znajduje mnie gdzie indziej.
Ramiona otwarte ma tylko przestrzeń i tylko jej krańce czekają, aż przyjdę.
Gonię, a wszystko, co minione, w momencie wyboru zasklepia się jak blizna.
Przeszłość jest mostem, który płonie. Przyszłość to wolność, świadoma banicja.(..)

Wiem, gdzie jest zapisany mój los, wykwitły z bólu o marzeniach dziecka.
I ciągle stamtąd dobiega mój głos pełen prostego pragnienia szczęścia.
Wciąż chcę pokonać niemoc wobec świata, który łamie mi palce.
Jego bezinteresowną przemoc, która uczyniła mnie kaleką na starcie.

Nawet sobie mogę powiedzieć: "nie znasz mnie". Wciąż tkwi kij w szprychach mojego życia.
Tamto dziecko dzisiaj znowu nie zaśnie z twarzą w poduszce, próbując oddychać.
Ile to już lat wciąż to samo stanowi moją siłę i największą słabość?
Brutalnie walcząc, rozrywa tożsamość i cokolwiek zrobię, to zawsze za mało.

Bisz-Banicja


Dobranoc. Mam nadzieję, że zasnę. Sen przynosi ukojenie. Tylko w snach znów jesteśmy razem. To taka mała niebieska przystań.

czwartek, 16 stycznia 2014

Zmiany

Podobno ludzie się nie zmieniają, to nie prawda. Ja się zmieniłem, bardzo szybko.

Jestem kłamcą i tak, jak już to napisałem będę nim zawsze, jednak od kilku dni mówię prawdę, całą prawdę i tylko prawdę. Wiem, że zrobię wszystko żeby ta już pozostało.

Nie wiem, czy uda mi się wszystko naprawić, ponieważ to nie zależy tylko ode mnie. Sprawy z którymi musiałem poradzić sobie sam już rozwiązałem. Będzie się to za mną ciągnęło przez kilka miesięcy ale wiem, że sobie z tym poradzę. Jedyne czego nie jestem pewny to to, czy uda mi się ją odzyskać.

Chciałbym, żeby miłość zwyciężyła, przecież pieniądze nie są ważne. Może jestem niepoprawnym romantykiem, ale wierzę w miłość, jeśli chodzi o uczucia kieruje się sercem. Bo w głębi chcę wierzyć, że miłość zwycięży.

Obiecuje że jutro napiszę dużo więcej. Kochajmy się i bądźmy kochani. Miłość jest najważniejsza. To chyba będzie prawdziwe kłamstwo Kłamcy na dzisiaj. Pokój.


Nie pytaj mnie jaki jestem naprawdę,
Jaki naprawdę jestem, nie wiem nawet sam,
I tak dzień za dniem, ja zastanawiam się,
Dokąd życie jeszcze zaprowadzi mnie.

Ale staram się podążać drogą swą,
Nie ważne czy ta droga biegnie z prądem, czy pod prąd,
I choćby miała doprowadzić mnie daleko stąd,
Ja wiem ile nauki mi przynosi każdy błąd,
Im większe zakręty tym doświadczeń zbieram więcej,
Im więcej doświadczeń tym lepsze zajmuję miejsce,
Zawsze słucham tego, co mi podpowiada serce,
Tak ono wie lepiej, ono zawsze jest mądrzejsze.

Ps: Fragment utworu który chodzł za mną od kilku dni. Zawsze słucham tego co mi podpowiada serce, ono wie lepiej, ono zawsze jest mądrzejsze.

wtorek, 14 stycznia 2014

Nie liczę już który to dzień terapii. Teraz odliczam dni do czegoś innego. Dzisiaj znowu nie napiszę wiele. Przepraszam ale nie dam rady. Miłość mnie zmieniła, zmieniła moje życie a teraz musi je uratować. Chciałbym opisać co teraz czuję, tak bardzo bym chciał, to wszystko powoli do mnie dociera. Potrzebuję tak dużo siły żeby walczyć.Tak strasznie za nią tęsknie, nie potrafię tego opowiedzieć, czuję się tak, jakby ktoś wyrwał mi serce, czuję fizyczny ból. Kiedy wcześniej pisałem, że oddałbym wszystko, żeby tylko ją zobaczyć nie kłamałem, zrobiłbym to. Mógłbym całą wieczność strawić tylko na patrzenie na nią, lub choćby w jej anielskie oczy.

Jutro ważny dzień ale już się nie boję, stanąłem już na ringu, kilka rund mam już za sobą, ale do ostatniego gongu jeszcze daleko. A co potem? Albo będę na nim stał z podniesionymi rękoma, albo mnie z niego zniosą, jedno wiem- na pewno się nie poddam. Przecież, dopóki walczę jestem zwycięzcą.

Na dzisiaj tyle. Dobranoc. Niech Moc będzie z wami.

niedziela, 12 stycznia 2014

Dzień czwarty

Dziękuję, za co? Za to, że w końcu przejrzałem na oczy, wierzę, że nie jest jeszcze za późno.

Post będzie bardzo krótki dzisiaj, ale jutro, a właściwie już dzisiaj nadrobię to. Już trzeci dzień trzeźwości, wyzwolenia od kłamstwa. Dzień cholernie ciężki, lecz przynoszący wiele nadziei. Dziękuje przede wszystkim Jej, dzięki Niej mam siłę. Mam o co walczyć, walczę o siebie, dla siebie, ale nade wszystko o nas, o to żeby móc znowu powiedzieć Jej kocham Cię, móc znowu obudzić się obok niej. Przede mną wyboista droga ale nie poddam się już nigdy. To jest właśnie dzisiejsze prawdziwe kłamstwo Kłamcy- nigdy się nie poddawajcie. Jeśli upadacie to zawsze wstawajcie i walczcie dalej.

Chciałbym podziękować jeszcze Szefowi wszystkich szefów(jutro wytłumaczę) za Nią, za to, że mogłem u jej boku spędzić najpiękniejsze 3.5 roku życia, za to, że dzięki niej codziennie uczyłem się kochać i za to, że czułem się kochany. Proszę daj siłę i pomóż mi ją odzyskać.


Cudowna śmierć(07.03.2011)
Straciłem wzrok, nie szkodzi bo przed oczami mam Twoją twarz Straciłem słuch, lecz Twój śmiech zatrzymałem w pamięci Straciłem ręce, teraz to Ty mnie obejmujesz Wszystko straciłem oprócz Ciebie Dalej jestem szczęśliwy Umrę szczęśliwy Bo kochałem Ciebie

Stary wiersz, dzisiaj dopisałbym tylko: straciłem Ciebie, umrę jeśli Cię nie odzyskam.

sobota, 11 stycznia 2014

Terapii dzień trzeci

Wczoraj był szok a dzisiaj?

Zostało tylko echo,
Ciebie już tu nie ma,
zostało tylko echo,
stoję i zaciskam swe pięści do krwi,
zostało tylko echo,
w sercu mam ogień,
ogień żłobi mi łzy.

Cały dzień w pracy myślałem o czym chciałbym dzisiaj napisać, nie chciałbym się powtarzać. Jutro czeka mnie trudny dzień, czuję, że już nie ma odwrotu. Przyjmuję konsekwencje swoich czynów.

Pomimo, że powstało miliony wierszy, tysiące filmów, setki tysięcy utworów, mnóstwo książek i Bóg wie ile jeszcze rzeczy traktujących o miłości, próbujących zamknąć ją w jakichś ramach ja  nadal nie odnajduje w nich mojej miłości. One wszystkie(nie wszystkie) są piękne,istnieją różne  mówiące o niej, lecz mnie wydaje się, że każdy z nas ma swoją własną definicje miłości. Może chociaż powinien o niej pomyśleć.
Dlaczego o tym dzisiaj? Bo jak już wspominałem ja zniszczyłem miłość w moim życiu. Chyba już trzeciego dnia nie muszę powtarzać dlaczego. Jestem kłamcą. To powód mojego nieszczęścia, zasłużyłem na to.

Tak bardzo zraniłem ukochaną, że już tego nie wytrzymała. Chciałbym ją tutaj jeszcze raz przeprosić, wiem, że te słowa nie zmienią tego co czujesz. Ale za nimi stoi ogromny żal, niewyobrażalny ból i niepojęta tęsknota. Czego żałuję najbardziej? Co boli najbardziej? Świadomość, że skrzywdziłem osobę, która była dla mnie najważniejsza, ponieważ nie zasłużyła na żadną łzę wylaną przeze mnie. Nie

 Nie da się opisać miłości tak samo nie da się opisać uczuć towarzyszących rozstaniu. Tego żalu, bólu, cierpienia i smutku. Nie potrafię myśleć o niczym innym, tylko o niej. Budzę się i wstaje z myślą, że rozpieprzyłem najważniejsze uczucie w moim życiu, że wbiłem ukochanej w plecy nóż. Nóż odlany z moich kłamstw.

Chciałbym napisać więcej, ale myśli pędzą w mojej głowie z prędkością światła, a nie chce pisać głupot.

Prawdziwe kłamstwo Kłamcy: Jeśli kogoś kochasz- nie krzywdź go, jeśli nie kochasz- powiedz mu to. Miłość zwycięży, ja w to wierzę.

Kiedyś, obiecuję opowiem wam o tym czym jest ma miłość, dzisiaj nie dałbym rady, bo kocham i cierpię tak samo mocno.

Do jutra.

PS: 2 dzień bez kłamstw.

Kłamca


piątek, 10 stycznia 2014

II dzień terapii

Drug dzień terapii, mogę śmiało nazwać dniem szoku, dotarło do mnie w końcu to co zrobiłem, jakie są tego konsekwencje.

Wiem, że aby odbudować jakiekolwiek relacje z innymi, najpierw muszę zawalczyć o siebie.

Dzisiaj wstaję , podnoszę rękawice i wychodzę na ring. To chyba najtrudniejsza walka, ta z samym sobą o własne ja, o to, aby móc spojrzeć bez wstydu i strachu w lustro.
Nie jestem wstanie powiedzieć, dlaczego to robię, ale wiem, że muszę to zrobić. Ta jedna, jedyna osoba na której mi tak zależało, odeszła. Ta dla której chciałem się zmienić tyle razy zostawiła mnie przez moje kłamstwa.
Przecież jestem kłamcą.
Moje słowa prawdą.
Nazwałem siebie tutaj Kłamcą, bo jak się zastanowiłem to przecież alkoholikiem jest się przez całe życie, więc ja też będę Kłamcą już zawsze. Wczoraj wkroczyłem na ścieżkę prawdy, codziennie będę walczył z tym demonem, który jest we mnie. Dzisiaj udało mi się wygrać, jeśli uwierzę w siebie to będzie już tak zawsze.
Wierze w to. Opowiem wam o tym, jak pieniądze, banki, kredyty, karty kredytowe, to wszystko razem zniszczyło mnie i moje życie. Jestem słabym człowiekiem bo nie poradziłem sobie z tym wszystkim, ale czy TY jesteś silniejszy? Ja biorąc pierwszy kredyt, żeby zapłacić czesne za studia też nie myślałem, że kilka lat później przez ten cały syf zranię tak bardzo ukochaną mi osobę, że odejdzie. Nie wiedziałem, tak ciężko się z tego wyplątać. A wystarczyło pójść i porozmawiać z tą osobą, która tylko czekała, żeby pomóc. Zawsze jest ktoś taki. Mama, brat, siostra, dziewczyna, narzeczona, żona, kto chce naszego dobra, kto nas kocha.
Możecie też odpalić komputer, poszukać ludzi, przeczytać o tym, może wtedy się ockniecie, może nie będzie za późno.

Jestem już potwornie zmęczony ale piszę dalej. Ja tłumaczyłem sobie to na różne sposoby, że robię to bo chcę dla niej jak najlepiej, że przecież wszystko spłacę, nikt się o niczym nie dowie, ale to nie ma sensu, jeśli na to pozwolicie, to was zniszczy.

Dzisiaj chciałbym jeszcze tylko napisać, że chyba jedyne co utrzymuje mnie przy życiu to miłość. Nie wiem czy, ta którą tak bardzo skrzywdziłem będzie czekać, ale chciałbym zrobić wszystko co mogę żeby ją odzyskać. Kocham tak bardzo, że to aż boli, fizycznie, tak cholernie boli, dzisiaj oddałbym wszystko żeby tylko ją zobaczyć.

Na koniec zawsze będzie coś w rodzaju morału. Prawdziwe kłamstwa Kłamcy. Uważajcie na pieniądze, kredyty i cały ten burdel, trzymajcie się od tego z daleka, bo to was w ciągnie w swoje tryby, przemieli, wypluje, ale to już nie będziecie wy. Nie dajcie się tak jak ja i pamiętajcie, to prawda, że kłamstwo nie popłaca.
Ja mam jeszcze nadzieję, mam miłość, czas pokarze, czy uda mi się to wszystko naprawić.
Wierzę.

czwartek, 9 stycznia 2014

Kilka słów prawdy(Terapii dzień I)

Od czego zaczyna się pisanie bloga? Dlaczego się go pisze?
Nie wiem - to słowa, które przez ostatnie 48 godzin wypowiadałem najczęściej więc chyba nikt nie będzie miał mi za złe jeśli zrobię to znowu.
Wiem-najpierw napiszę dlaczego mój blog to kłamstwa a ja jestem kłamcą. To nie żaden tani chwyt na pisanie bloga, robię to bo już nie chcę kłamać. Tylko dzisiaj ten blog będzie moim konfesjonałem.

Jeśli masz chwilę i przypadkiem trafiłeś tutaj to usiądź i przeczytaj.

Nie pisałem już od bardzo dawna. chociaż pamiętam czasy w których robiłem to codziennie, więc przepraszam z góry, za słabą jakość tych pierwszych tekstów i mam nadzieję że dalej będzie lepiej.

Przepraszam wszystkich, których kiedykolwiek okłamałem.Przepraszam szczególnie jedną osobę, z którą spędziłem ostatnie 4 lata życia. Kłamstwa zniszczyły mi życie, dosłownie wszystko. Kłamałem tak długo, że już nie umiałem powiedzieć prawdy. Wypowiedziałem tak wiele kłamstw, że czasem kłamałem, że kłamałem, zapętlałem się w tym wszystkim i zatracałem. Dzisiaj chciałbym przeprosić i zacząć mówić prawdę.

Dzisiaj a właściwie wczoraj zostawiła mnie kobieta mojego życia, zrobiła to, jak powiedziała "na moje życzenie". Kocham ją a ona kocha mnie ale nie możemy być razem, choć tak bardzo tego chce. To ją chciałbym przeprosić najbardziej, to kłamstw które wciskałem jej najbardziej żałuje. Obiecywałem, że się zmienię kiedy znów przyłapywała mnie na kłamstwie, a ja znów to robiłem, teraz po raz ostatni. Nie wytrzymała tego. Ja też już nie wytrzymałem. Pisze, pisze prawdę. Muszę się zmienić a to miejsce mam nadzieję, pomoże mi w tym. Ona jest dla mnie wszystkim, po prawie 4 latach, nie potrafię spać, jeść, żyć bez niej. Nie wiem co czuję a tym bardziej nie potrafię tego opisać. Nie wiem czy tak jest zawsze po rozstaniach, wszyscy mówią, że trzeba przecierpieć, że będzie lepiej, ale jak może być lepiej skoro z nią było idealnie. Wspaniale gdyby nie moje kłamstwa. Najbardziej boli świadomość mojej samo-destrukcji, wiedziałem co się stanie, a i tak to zrobiłem, nie wiem czemu, boli to że zraniłem tak okropnie osobę, którą tak bardzo kocham. Chciałbym wam o niej opowiedzieć, bo to dzięki niej możecie mnie czytać i obiecuje, że kiedyś to zrobię.

Przepraszam Ją jeszcze raz, przepraszam za wszystkie kłamstwa i ból, którego jestem powodem. Zmieniam się, może jeszcze nie jest za późno. Żałuję, nie powiedziałem jej, że nigdy nie kłamałem, kiedy mówiłem:kocham Cię.

Nie myślcie, że piszę tutaj, tylko po to by sobie ulżyć. Blog będzie dla mnie(przynajmniej na początku) formą terapii. Jeśli jestem kłamcą to wiem, co kłamstwo robi z człowiekiem, więc jeśli już poświęciłeś czas na to żeby to przeczytać to pomyśl o tym co napisałem. Kłamstwo zniszczyło moje życie, zniszczyło mnie jako człowieka, więc to co napisałem dzisiaj i będę pisał jest "ku przestrodze" .
Dzisiaj, niejako pierwszego dnia mojej terapii, apeluję: NIE KŁAMCIE. Będziecie tego żałować. Nie życzę nikomu, żeby czuł to co ja teraz, taki ból i tęsknotę.Nie niszczcie swojego życia, trwajcie w prawdzie

Pamiętajcie, że wiem co mówię, jestem Kłamcą.