Nic nie zostało i doszedłem tu po zgliszczach
Przez to uśmiecham się na zewnątrz
Płaczę tylko w myślach
Chodziłem dzisiaj z miejsca na miejsce, kładłem się i wstawałem, szukałem swojego miejsca. Szukałem go w rodzinnym domu i już wiem że nie ma go tutaj. Chyba czas wyruszyć na poszukiwania swojego miejsca, gdzieś gdzie będę mógł być sobą. Podnosiłem się już tyle razy, upadałem znowu. Tak wygląda życie, ale ja upadam teraz kilka razy dziennie, za każdym razem wstając jestem coraz bardziej sobą, ale na ziemi zostawiam łzy szczęścia. Czas powoli zbierać się do pracy, kolejną noc w pracy spędzę z słuchawkami na uszach. Mam nadzieję, że te dźwięki ukołyszą moje myśli i ciało.
Już jakiś czas temu rozpocząłem walkę o siebie, najpierw będę musiał się nauczyć myśleć o sobie, nie o nas... Pośród setek moich kłamstw, ja Kłamca nigdy nie życzyłem nikomu źle. Nie kierowała mną nigdy zawiść czy wyrachowanie. Chęć manipulacji była mi obca. A jednak kłamstwo to kłamstwo a ja jestem Kłamcą. Skrzywdziłem wiele osób, ich twarze mam przed oczami, ich słowa odbijają się echem w mojej głowie.
Po złym dniu, wstaje nowe słońce, nowy dzień, oby wlał we mnie choć odrobinę siły do walki o siebie.
Ten wpis dzisiaj to taka kolejna mała spowiedź, świadectwo Kłamcy. Ciężko pisać o swoich uczuciach w sposób przejrzysty i spójny, ja próbuje, tak jak staram się podnosić z kolan.
Pokój.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz