Czasami posiłkuje się tutaj słowami innych, tekstami "piosenek", ponieważ czasem kilka zdań już wypowiedzianych przez kogoś innego potrafi zastąpić potok moich słów i myśli.
Dzisiaj Wiersz o płaczu
Kto umie płakać,
- umie kochać.
I umie nienawidzić.
Kto umie płakać
- umie być człowiekiem.
Kto płakać umie
- nie wstydzi się łez.
Kto umie płakać
- nie jest płaksą.
Płacz jest bronią zaczepną,
i jest białą chorągwią poddania.
Jest powiewem nadmiaru szczęścia,
eksplozją serca.
Jest kulkami wody,
jest cząstką człowieka.
Śmiech poprzez łzy
także jest płaczem,
tylko wesołym.
Płacz rozpaczliwy
jest bratem agonii.
O płaczu dzieci
nie powiem ni słowa.
Przeszkadzają mi łzy...
Jestem Kłamcą a to jest mój odwyk, chyba każdy uzależniony zadaje sobie pytanie: dlaczego?
Nie wiem czy potrafię to wytłumaczyć tak, ażeby choć jedna osoba mnie zrozumiała. Myśli pędzą w mojej głowie z taką prędkością. Spróbuje wytłumaczyć wam co się w niej dzieje, choć przybliżyć. Wyobraźcie sobie, że głowa to pokój, w którym większość rzeczy jest poukładana, ma swoje miejsce i znaczenie. Wiadomo, że czasami na oparciu krzesła wisi jakaś koszulka a na ziemi książka, z którą albo nie wiemy co zrobić, albo po prostu nam się nie chce znaleźć dla niej miejsca w odpowiedniej szufladzie. Do mojego pokoju ktoś wpadł i rozpieprzył wszystko, wszystkie ubrania, książki, płyty pamiątki, leżą na podłodze. Tak właśnie mniej więcej wygląda moja głowa, a ja teraz próbuję znaleźć właściwe miejsca dla tych wszystkich rzeczy. Może mała cześć powróci na swoje dawne miejsce, dla reszty trzeba będzie znaleźć nowe miejsce, cześć wyrzucić. Nie wiem czy mi się udało choć przybliżyć tą "sytuacje", ale próbowałem...
Próbując wyjść z samego siebie i spojrzeć na to z boku, nie zrozumiałem nic. Ale spróbowałem również zajrzeć w głąb siebie, nie wiele zobaczyłem. Nigdy nie przypuszczałem, że moje kłamstwa będą jak miecz obosieczny, którym zranię innych tak mocno i że zranię też siebie. Kłamałem z tak wielu różnych powodów, że już sam zacząłem gubić się w usprawiedliwieniach dla siebie. Okłamywałem bo tedy wydawało mi się to "lepszym rozwiązaniem", czasami żeby zdjąć z głowy moje problemy innym, czasami dlatego, że prawda wydawała mi się zbyt trudna. Najgorsze jest to, że wtedy myślałem, że robię dobrze, że moimi kłamstwami troszczę się o moich bliskich. A tak na prawdę wbijałem im nóż w plecy za każdym razem coraz głębiej. Kłamstwa były ucieczką, do świata który miał powstać dzięki moim kłamstwom, do świata , który nie istniał. One były różne - większe i mniejsze, chodziło tylko o to, żeby poważne kłamstwo utrzymać w tajemnicy, dlatego pojawiały się te małe kłamstwa... Zapętlałem się do tego stopnia, że czasami sam już nie wiedziałem, gdzie leży prawda. Uciekałem nimi od szarej codzienności, udając, że mam pieniądze, tak jakby one miały jakieś znaczeni. Myślałem, że nigdy nie były dla mnie ważne, ale się myliłem, one mnie zgubiły choć nie chciałem tak wiele...
Obiecuję że dokończę, teraz muszę iść do pracy. Z perspektywy czasu, choć nie jestem zwolennikiem przysłów to jedno na pewno jest prawdziwe, że najgorsza prawda jest lepsza od kłamstwa. I to jest prawdziwe kłamstwo Kłamcy. Pokój.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz