wtorek, 18 lutego 2014

...

Trochę  czasu upłynęło od ostatniego posta. A chciałbym pisać częściej, to przynosi ulgę, uwolnienie.

Nie wiem czy sytuację panującą w moim życiu można uznać choć w małym stopniu za umiarkowaną, na pewno jest lepiej. Codziennie rano budzę się z nadzieją, że ten dzień będzie dobry, dzisiejszy nie był. 

Wiadomo, są dni lepsze i gorsze. Może jutro przyniesie więcej dobra. Dzisiaj po raz kolejny czułem się samotny, pewnie dlatego dzisiaj napisałem. Choć tutaj mogę coś opowiedzieć. Blog tak jak kartka przyjmie wszystko. Znów powracają te niezdrowe emocje, zazdrość, złość, nie chcę już taki być. Chce kochać i być kochanym, czuć to. Kłamca walczy codziennie z samym sobą. Nie kłamie, wychodzi na górę prawdy niosąc brzemię, ciężkie brzemię mnóstwa kłamstw małych i większych. Codziennie się z tym zmagam, nie ma dnia, nie ma godziny żebym o tym wszystkim nie myślał, nie żałował.

Niestety tak jest, że człowiek docenia to co miał, kiedy to straci. Bo choć nie wszystko w moim wcześniejszym życiu było tak jak powinno to tęsknie za nim, ale przed wszystkim tęsknie za nią. Oddał bym wszystko by cofnąć czas i nie kłamać, niestety jest to niemożliwe.Po stokroć smutna to myśl ale prawdziwa. 
Cały czas ufam i wierzę, że miłość zatryumfuje.  

Pokój

czwartek, 6 lutego 2014

Jeśli nie dam sobie szansy to nie da mi jej nikt.

Dzisiaj próbuje ponaprawiać to, jak dziecko co rozbiło szybę teraz siedzę i układam szkło.

Zbyt długo nie pisałem, nie wiedziałem co napisać w świetle ostatnich dni i tego co czuje. Te wpisy, posty czy jakby tego nie nazwać są świadectwem tego co dzieje się ze mną. Dzisiaj jestem spokojniejszy.

Uczę się wierzyć w siebie, w to co robię. Strasznie ciężko jest mi dzisiaj coś napisać, czasami tak jest, nic na to nie poradzę. Nie ma weny. Chciałem napisać o tym, że bardzo powoli wszystko zaczyna się układać. Wiem, że spraw, które spieprzyłem nie naprawię w ciągu miesiąca, ale nareszcie pojawia się nadzieja. Taka prawdziwa. Nadzieja na nowe życie, na lepszego siebie. Niektóre sprawy będą się ciągnęły jeszcze długo za mną ale dzisiaj wiem, że to się kiedyś skończy. Pewnego dnia wstanę i odetchnę pełną piersią. Wiem, że dam radę. Dla siebie.

Zbyt późno zrozumiałem, że miłość bez zaufania jest jak anioł z jednym skrzydłem, niby leci ale co to za lot. A ja chcę wzbić się wysoko w górę na skrzydłach miłości. Dlatego będę pracował nad odbudowaniem zaufania wszystkich ludzi, nie tylko tej jednej jedynej. Na pewno o Niej napiszę, jeszcze nie teraz ale kiedyś na pewno.

Nie wiem, czy kiedyś przestanę się za to wszystko obwiniać. Mam wiarę w siebie, wierzę w Szefa, mam nadzieję i miłość. Mogę walczyć.

Kłamca nie odejdzie, ale kłamstwo już nie powróci.

Pokój.