Mimo, że to przeszłość
To jednak rzuca cień na teraz
I to uczucie, gdy kolejny dzień umiera
Jest jakbym musiał znowu wznieść od zera
Każdą najmniejszą część świata, by uchronić od zniszczenia nas
Stoję przed nią patrząc na nią jak oniemiały
Nic się nie zmienia choć idę w stronę zmiany wciąż
Zamiast iść do przodu ciągle goję rany
Zawiodłem swoją, jej, nie chcę zawieść twojej mamy
Synu, jeszcze cię nie ma, a ja wolę marzyć
Że mnie pokochasz i nie znienawidzisz mojej twarzy
Zawsze chciałem być doskonały
We wnykach
Kłamstwa
niedziela, 15 czerwca 2014
poniedziałek, 19 maja 2014
Leżałem w mętnym świetle, a ciało moje bało się nieznośnie, uciskając strachem mego ducha, duch uciskał ciało i każdy najdrobniejszy mięsień kurczył się w oczekiwaniu, że nic się nie stanie, nic się nie odmieni, nic nigdy nie nastąpi i cokolwiek by się przedsięwzięło nie pocznie się nic i nic. Był to lęk nieistnienia, strach niebytu, niepokój nieżycia, obawa nierzeczywistości, krzyk biologiczny wszystkich komórek moich wobec wewnętrznego rozdarcia, rozproszenia i rozproszkowania. Lęk nieprzyzwoitej drobnostkowości i małostkowości, popłoch dekoncentracji, panika na tle ułamka, strach przed gwałtem, który miałem w sobie, i przed tym, który zagrażał od zewnątrz - a co najważniejsze, ciągle mi towarzyszyło, ani na krok nie odstępując, coś, co bym mógł nazwać samopoczuciem wewnętrznego, międzycząsteczkowego przedrzeźniania i szyderstwa, sprośnego prze śmiechu rozwydrzonych części mojego ciała i analogicznych części mego ducha.
Wstałem?
Daj mi ręce mocne, mięśniom mym nie pozwól zwiotczeć
Wolną wolą oczyść umysł, nie zwracaj mych oczu w słońce
Niech to co najważniejsze dla oczu niewidoczne
Nie będzie mi obce nocą, na tej ziemi obcej
Daj mi odwagę wytrwałość, zabierz słabość oddam ci lojalność
Zamień ciałość na wspaniałość, małość mą na radość
Zazdrość wytnij jak złą narośl, karność daj i okryj chwałą
Wrogów cwał zamień na galop krwawy z białą flagą
Skonfiguruj moje ciało, każdych sztywnych silnych ramion
Plecy okryj wiarą, nie boję się nowych znamion
Jeśli proszę cie o rozum daj mi rozum mędrca
Uczucie chłodu zamiast ciepła, nie skuwaj lodu z serca
Zemsta pamięta, ciężka do grobu deska
Póki otwarta księga czekam na polu męstwa
Kiedy proszę cię o burzę uczyń ze mnie sztorm
Jeżeli mam czuć ból na skórze wbij mi ciernie w skroń
Weź moją duszę, pozostaw w ręce broń
Wstałem?
Daj mi ręce mocne, mięśniom mym nie pozwól zwiotczeć
Wolną wolą oczyść umysł, nie zwracaj mych oczu w słońce
Niech to co najważniejsze dla oczu niewidoczne
Nie będzie mi obce nocą, na tej ziemi obcej
Daj mi odwagę wytrwałość, zabierz słabość oddam ci lojalność
Zamień ciałość na wspaniałość, małość mą na radość
Zazdrość wytnij jak złą narośl, karność daj i okryj chwałą
Wrogów cwał zamień na galop krwawy z białą flagą
Skonfiguruj moje ciało, każdych sztywnych silnych ramion
Plecy okryj wiarą, nie boję się nowych znamion
Jeśli proszę cie o rozum daj mi rozum mędrca
Uczucie chłodu zamiast ciepła, nie skuwaj lodu z serca
Zemsta pamięta, ciężka do grobu deska
Póki otwarta księga czekam na polu męstwa
Kiedy proszę cię o burzę uczyń ze mnie sztorm
Jeżeli mam czuć ból na skórze wbij mi ciernie w skroń
Weź moją duszę, pozostaw w ręce broń
poniedziałek, 5 maja 2014
wtorek, 29 kwietnia 2014
Ten świat nie ma sumienia, ten świat nie chce się zmieniać
On swoje dzieci zjada by karmić swoje pragnienia
Jeśli zapragniesz znowu uciec zawołaj mnie a będę
Ruszymy gdzieś choć sam nie wiem dokąd jeszcze...
Obudź mnie...
Chce lecieć jak na skrzydłach wolności nad ziemią
Chce lecieć nad światem życie zostawić pode mną
Swój strach, łzy troski by promień światła ogrzał
Serce, które zwątpiło w istnienie dobra
Ulecieć ponad wszystko prosto w objęcia aniołów
Lub spłonąć na popiół w jego litości ogniu
Odzyskać wiare straconą, odzyskać radość
By móc w spokoju odejść, spokojnie na zawsze zasnąć
Eldo
On swoje dzieci zjada by karmić swoje pragnienia
Jeśli zapragniesz znowu uciec zawołaj mnie a będę
Ruszymy gdzieś choć sam nie wiem dokąd jeszcze...
Obudź mnie...
Chce lecieć jak na skrzydłach wolności nad ziemią
Chce lecieć nad światem życie zostawić pode mną
Swój strach, łzy troski by promień światła ogrzał
Serce, które zwątpiło w istnienie dobra
Ulecieć ponad wszystko prosto w objęcia aniołów
Lub spłonąć na popiół w jego litości ogniu
Odzyskać wiare straconą, odzyskać radość
By móc w spokoju odejść, spokojnie na zawsze zasnąć
Eldo
niedziela, 27 kwietnia 2014
Prawda leży na dnie,
a jak naprawdę było - ja wiem i Ty wiesz.
Setki chwil - dobrze pamiętam wszystko,
jakby to wczoraj było.
Odkąd sięgam pamięcią,
zawsze pod górę coś kazało mi iść.
Miałem radość tak wielką,
chyba przez chwilę mogłem z Tobą być.
Kilka razy mi poleciały łzy,
czasami spać nie mogę - wracam do tych chwil,
gdzie jesteś Ty i o czym śnisz
Ja zastanawiam się czy…
Nie odnajdę nigdy tamtych dni
i nie wrócę nigdy tam.
Nie odnajdę nigdy tamtych miejsc,
choćbym nawet bardzo chciał...
Tabu
Czy istnieje jeszcze droga powrotna? Lepiej byłoby znaleźć nową, ale z Tobą
a jak naprawdę było - ja wiem i Ty wiesz.
Setki chwil - dobrze pamiętam wszystko,
jakby to wczoraj było.
Odkąd sięgam pamięcią,
zawsze pod górę coś kazało mi iść.
Miałem radość tak wielką,
chyba przez chwilę mogłem z Tobą być.
Kilka razy mi poleciały łzy,
czasami spać nie mogę - wracam do tych chwil,
gdzie jesteś Ty i o czym śnisz
Ja zastanawiam się czy…
Nie odnajdę nigdy tamtych dni
i nie wrócę nigdy tam.
Nie odnajdę nigdy tamtych miejsc,
choćbym nawet bardzo chciał...
Tabu
Czy istnieje jeszcze droga powrotna? Lepiej byłoby znaleźć nową, ale z Tobą
piątek, 25 kwietnia 2014
Lubię słuchać, gdy jest już późno, gdy wszyscy śpią
Kiedy gwiazdy lśnią
I jest cichy cały dom, wtedy piszę
I zagłębiam się w tą ciszę
To, co słyszę, to jedynie wyobraźnia
Cienie straszą, odchodzą, kiedy się przejaśnia
Jest już ciemno, spokojnie, tak jest tylko w baśniach
Gdzieś za oknem w oddali jakiś pies ujada
Zapewne ktoś stoi teraz na rozdrożach świata
Ktoś odkrywa niepojęte sprawy
Jest już późno, piszę...
Jeszcze nie śpię
To nie są rzeczy, które widzę we śnie
Jak odgłosy w mieście, hałasy, zgiełk tłumu
Kolorowe litery gdzieś na wyłomach murów
Czasy królów odeszły, nastały czasy pełne bólu
Piszę o tym wszystkim, by poezji stać się bliskim
Jak ci którzy odeszli, tysiące ludzi
Jest już późno, czas iść spać, z nie marudzić
Czekam, kiedy znowu muza do mnie wróci
Pisane nocą myśli, nacechowane melancholią
Wiem, że teraz ktoś, gdzieś zostawia myśl się niekończącą
Stawiając pomnik słowem, co od spichrzu trwalszy
Jak Horacy piszę, by czasu upływanie zwalczyć
Mój sposób, by od szarości dnia gdzieś odejść
Swoja krainę z marzeń, budować swoim słowem
Odskocznia od tego, co czeka mnie rano
Nocne pisanie, dobranoc
Grammatik "Jest już późno piszę"
Nawet nie wiem czy upadam czy wstaje
Mam wątpliwość czy śnie czy to już na jawie
Wiem, że nic nie wiem,
Jakie to proste
Ale czy zastanawiałeś się nad tym co oznacza ten koncept
Upadam, może już nie wstanę, nie wiem
Uwięziony w tej pętli
Skazaniec, sam siebie skazałem
Kłamca
Kiedy gwiazdy lśnią
I jest cichy cały dom, wtedy piszę
I zagłębiam się w tą ciszę
To, co słyszę, to jedynie wyobraźnia
Cienie straszą, odchodzą, kiedy się przejaśnia
Jest już ciemno, spokojnie, tak jest tylko w baśniach
Gdzieś za oknem w oddali jakiś pies ujada
Zapewne ktoś stoi teraz na rozdrożach świata
Ktoś odkrywa niepojęte sprawy
Jest już późno, piszę...
Jeszcze nie śpię
To nie są rzeczy, które widzę we śnie
Jak odgłosy w mieście, hałasy, zgiełk tłumu
Kolorowe litery gdzieś na wyłomach murów
Czasy królów odeszły, nastały czasy pełne bólu
Piszę o tym wszystkim, by poezji stać się bliskim
Jak ci którzy odeszli, tysiące ludzi
Jest już późno, czas iść spać, z nie marudzić
Czekam, kiedy znowu muza do mnie wróci
Pisane nocą myśli, nacechowane melancholią
Wiem, że teraz ktoś, gdzieś zostawia myśl się niekończącą
Stawiając pomnik słowem, co od spichrzu trwalszy
Jak Horacy piszę, by czasu upływanie zwalczyć
Mój sposób, by od szarości dnia gdzieś odejść
Swoja krainę z marzeń, budować swoim słowem
Odskocznia od tego, co czeka mnie rano
Nocne pisanie, dobranoc
Grammatik "Jest już późno piszę"
Nawet nie wiem czy upadam czy wstaje
Mam wątpliwość czy śnie czy to już na jawie
Wiem, że nic nie wiem,
Jakie to proste
Ale czy zastanawiałeś się nad tym co oznacza ten koncept
Upadam, może już nie wstanę, nie wiem
Uwięziony w tej pętli
Skazaniec, sam siebie skazałem
Kłamca
poniedziałek, 21 kwietnia 2014
Ej! Ciekawe, jak stworzyć planetę - ciekawe!
Umiem chyba stworzyć atmosferę...? Pewnie!
Ciekawe, jak się lata UFO,
i czy nie jest duszno pochowanym ufoludkom. Dziwne.
Ciekawe, czy nam starczy wody.
Czy światłowody będą łączyć szklane domy? Może...
Ciekawe, jak wygląda krew -
obcych krew! Bo moja, to już dawno wiem...
Ciekawe, jak to stać na Marsie
i widząc Ziemię w pasie pstryknąć piękną fotografię - właśnie!
Ciekawe, jak powstało życie,
ciekawe, czy jak wrócą, to nam zburzą piramidę? Serio?!
Ciekawe, gdzie są czarne dziury,
ciekawe, co jest na dnie ich - drugie dno? Ciekawe...
Ciekawe, co jest tam, pod ziemią - piekło, a może tylko jakieś inne piętro?
Niemoc...
To jest świat, którego nigdy nie poznasz - za życia...?
To są rzeczy, których nigdy się nie dowiesz...
Ciekawe, ile jest galaktyk,
czy ci pozostali myślą, że są tam też sami? Myślę!
Czy osiągniemy nieśmiertelność?
Nie tą ostateczną, ale tą cielesną! Nie wiem.
Ciekawe, czy się cofną w czasie
i mi podpowiedzą, czy ja kiedyś miałem rację? Ważne?
Ciekawe, jak rozpoznać magię
i jej korelacje ze Wszechświatem - to straszne!
Bracie, ciekawe, czy wybuchnie Słońce
i czy koniec Ziemi będzie taki, jak początek... Jej?
Ciekawe, jak to być zegarem
i trzymać równowagę, wisząc przypiętym na ścianie - jak krzyż.
Ciekawe, ile lat ma Wszechświat
i kto był świadkiem jego narodzenia - poeta? Może.
Ciekawe, co to samobójstwo,
czy tak rzeczywiście smutno jest zobaczyć bóstwo? Usnąć...
Umiem chyba stworzyć atmosferę...? Pewnie!
Ciekawe, jak się lata UFO,
i czy nie jest duszno pochowanym ufoludkom. Dziwne.
Ciekawe, czy nam starczy wody.
Czy światłowody będą łączyć szklane domy? Może...
Ciekawe, jak wygląda krew -
obcych krew! Bo moja, to już dawno wiem...
Ciekawe, jak to stać na Marsie
i widząc Ziemię w pasie pstryknąć piękną fotografię - właśnie!
Ciekawe, jak powstało życie,
ciekawe, czy jak wrócą, to nam zburzą piramidę? Serio?!
Ciekawe, gdzie są czarne dziury,
ciekawe, co jest na dnie ich - drugie dno? Ciekawe...
Ciekawe, co jest tam, pod ziemią - piekło, a może tylko jakieś inne piętro?
Niemoc...
To jest świat, którego nigdy nie poznasz - za życia...?
To są rzeczy, których nigdy się nie dowiesz...
Ciekawe, ile jest galaktyk,
czy ci pozostali myślą, że są tam też sami? Myślę!
Czy osiągniemy nieśmiertelność?
Nie tą ostateczną, ale tą cielesną! Nie wiem.
Ciekawe, czy się cofną w czasie
i mi podpowiedzą, czy ja kiedyś miałem rację? Ważne?
Ciekawe, jak rozpoznać magię
i jej korelacje ze Wszechświatem - to straszne!
Bracie, ciekawe, czy wybuchnie Słońce
i czy koniec Ziemi będzie taki, jak początek... Jej?
Ciekawe, jak to być zegarem
i trzymać równowagę, wisząc przypiętym na ścianie - jak krzyż.
Ciekawe, ile lat ma Wszechświat
i kto był świadkiem jego narodzenia - poeta? Może.
Ciekawe, co to samobójstwo,
czy tak rzeczywiście smutno jest zobaczyć bóstwo? Usnąć...
Subskrybuj:
Posty (Atom)