Dzisiaj próbuje ponaprawiać to, jak dziecko co rozbiło szybę teraz siedzę i układam szkło.
Zbyt długo nie pisałem, nie wiedziałem co napisać w świetle ostatnich dni i tego co czuje. Te wpisy, posty czy jakby tego nie nazwać są świadectwem tego co dzieje się ze mną. Dzisiaj jestem spokojniejszy.
Uczę się wierzyć w siebie, w to co robię. Strasznie ciężko jest mi dzisiaj coś napisać, czasami tak jest, nic na to nie poradzę. Nie ma weny. Chciałem napisać o tym, że bardzo powoli wszystko zaczyna się układać. Wiem, że spraw, które spieprzyłem nie naprawię w ciągu miesiąca, ale nareszcie pojawia się nadzieja. Taka prawdziwa. Nadzieja na nowe życie, na lepszego siebie. Niektóre sprawy będą się ciągnęły jeszcze długo za mną ale dzisiaj wiem, że to się kiedyś skończy. Pewnego dnia wstanę i odetchnę pełną piersią. Wiem, że dam radę. Dla siebie.
Zbyt późno zrozumiałem, że miłość bez zaufania jest jak anioł z jednym skrzydłem, niby leci ale co to za lot. A ja chcę wzbić się wysoko w górę na skrzydłach miłości. Dlatego będę pracował nad odbudowaniem zaufania wszystkich ludzi, nie tylko tej jednej jedynej. Na pewno o Niej napiszę, jeszcze nie teraz ale kiedyś na pewno.
Nie wiem, czy kiedyś przestanę się za to wszystko obwiniać. Mam wiarę w siebie, wierzę w Szefa, mam nadzieję i miłość. Mogę walczyć.
Kłamca nie odejdzie, ale kłamstwo już nie powróci.
Pokój.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz